Al Bano & Romina Power – Buon Natale (#013)

W życiu każdego artysty, nawet tego z górnej półki, przychodzi taki moment kiedy nie ma pomysłu na kolejny album a wytwórnia naciska na dopełnienie terminów określonych w kontrakcie. Wtedy z wybawieniem przychodzi wydanie płyty świątecznej. Bob Dylan, Frank Sinatra, Michael Bolton, Celine Dion, Mariah Carey, Elvis Presley, Christina Aguilera, Ray Charles, Stevie Wonder, Luciano Pavarotti i setki innych gwiazd przez kilka muzycznych dekad mieli taki dołek w którym stwierdzili, że trzeba nagrać świąteczne albumy. Dzisiaj chciałbym zrecenzować jednego z takich artystów a właściwie duet artystów, którzy w pewnym momencie swojej kariery zdecydowali się na nagranie płyty długogrającej z największymi, świątecznymi przebojami. O kim mowa? O Al Bano i Rominie Power i ich płycie: Buon Natale.  Czytaj dalej

POLSKA: Warszawa, Lotnisko w Radomiu i mecz Polska – Czarogóra!

Spełniło się jedno z moich marzeń – pojechać na mecz Reprezentacji Polski w piłce nożnej! Dwudniowy pobyt w Warszawie, kilka chwil spędzonych na lotnisku w Radomiu i truskawka na torcie jak mawia pan Tomasz Hajto – mecz – Polska-Czarnogóra na Stadionie Narodowym. Po raz pierwszym na meczu kadry, po raz pierwszy na jakimkolwiek meczu, po raz pierwszy na lotnisku w Radomiu. Któryś już raz w Warszawie.  Czytaj dalej

Koncert Festa Italiana – Lublin – 09.09.2017

W lubelskiej arenie, 9 września 2017 roku odbył się koncert, dumnie zatytułowany: Festa Italiana. Wystąpiły na niej gwiazdy włoskiej muzyki rozrywkowej takie jak Drupi, Sabrina Salerno czy w końcu najbardziej wyczekiwana osoba tego wieczoru – Al Bano wraz z Rominą Power.  Koncert miał być zwieńczeniem dziewiątej edycji Europejskiego Festiwalu Smaku, który za przewodnika w tym roku wziął Włochy i wszystko co z nimi związane.  Czy faktycznie można było poczuć ten kraj? Jak było na koncercie i czy dobrze się bawiłem?  Hmmm…   Czytaj dalej

Muzyczny poniedziałek #11 – Al Bano – początki muzycznej kariery

W 1961 roku Al Bano wsiadł ze swoim przyjacielem do pociągu na trasie Lecce – Mediolan. Przyjechali tu w poszukiwaniu lepszego życia jak wielu, młodych Włochów z południa w tamtych czasach. Zatrudnili się w mediolańskiej restauracji Al Dollaro jako kelnerzy. Lokal był położy blisko teatru zatem wieczorami, po spektaklach przychodziło wiele, włoskich znakomitości jak choćby Renato Carosone, Peppino di Capri czy Domenico Modugno, który od zawsze był wielkim idolem Ala. Czytaj dalej

Konkurs Piosenki Eurowizji 2017

Wczoraj zakończył się tegoroczny, 62 Konkurs Piosenki Eurowizji 2017. Tak samo jak przy okazji Festiwalu w San Remo tak i teraz zdecydowałem się napisać kilka słów o tym co mi się podobało a co wręcz przeciwnie i dlaczego. Nigdy nie byłem i raczej nie będę ogromnym fanem tego wydarzenia. Spowodowane jest to wieloma czynnikami ale czasami miło oderwać się od tego czego słucham na co dzień i pozwolić moim uszom usłyszeć mieszankę różnych stylów i kultur w jednym.

Wiele osób porównuje konkurs Eurowizji z Festiwalem w San Remo. Moim zdaniem szukanie wspólnych cech między tymi dwoma wydarzeniami to absurd abstrahując od wspólnej idei jednego i drugiego. San Remo już od pierwszej edycji w 1951 roku stanowi piękny obraz elegancji, wykwintności i wszechobecnego talentu. Śmiało można to porównać do Gali Oscarów gdzie publiczność odziana jest w piękne suknie i skrojone na miarę garnitury a na czerwonym dywanie długa lista najpopularniejszych artystów. Praktycznie apolityczny, nie propagujący żadnych środowisk. A Eurowizja? Eurowizja od wielu lat to jest przeciwieństwo tego wszystkiego o czym przed momentem wspomniałem. Powiewające kolorowe flagi, dziwne stroje, jeszcze dziwniejsze niektóre zachowania, polityka decydująca o tym kto wygrywa a kto jest ostatni no i muzyka na wątpliwym poziomie. Oczywiście rozumiem, że jest inna formuła programu i na ESC najważniejsze jest show i trafienie niczym na maturze w standardy eurowizyjne. Dlatego właśnie nie należy zestawiać tych dwóch wydarzeń razem. Czytaj dalej

HISZPANIA – Kilka dni w Sewilli – część. 2

Przerobione zdjęcia leżą już ponad pół roku, wpis Ucieczka z Tangeru pojawił się po trzech miesiącach od tej podróży, mimo że data postu wskazuje co innego. Nadal Maroko i Hiszpania pozostają w mojej głowie i chyba nigdy nie uda mi się tego wyrzucić. Najpierw długo się ociągałem żeby zrobić wpis z afrykańskiej części a do dnia dzisiejszego nie pojawiło się nic odnośnie następnego. W końcu postanowiłem się za to zabrać i opisać tych kilka dni w Sewilli. Będzie to jednocześnie kontynuacja tego wszystkiego co napisałem w części pierwszej. Vamos!
Czytaj dalej

MAROKO – Ucieczka z Tangeru – część. 1

Czasami w życiu jest tak, że znajdziemy się w miejscach w których w ogóle być nie chcemy lub nie planowaliśmy. Zupełny przypadek rzuca nas gdzieś na mapę bez zbędnych pytań.  Z różnych okoliczności musiałem dosyć szybko przerwać moją wycieczkę do Maroka i najzwyczajniej z niego uciekać.  Najpierw podróż z Rabatu do Tangeru a następnie misja dostania się do Hiszpanii. Z racji, iż niektórych wydarzeń wolałbym nie opisywać, ten wpis zaczyna się od dnia w którym przybyłem do Tangeru.   Czytaj dalej

Festiwal San Remo – 2017

Zakończył się 67 Festiwal Piosenki Włoskiej w San Remo czyli w skrócie: Festiwal San Remo. Tak jak dwa lata temu, rok temu tak i w tym udało się obejrzeć wszystkie pięć wieczorów. Już w grudniu czekałem na oficjalną listę artystów którzy wezmą udział w tym wydarzeniu. Gdy zobaczyłem od razu się ucieszyłem. W ostatnich latach mam ogromne szczęście, że w festiwalu bierze udział wiele moich ulubionych muzyków. Zawsze lubię czas po konkursie z prostego powodu – wydaje się mnóstwo nowych płyt, to taki gorący miesiąc dla wydawnictw muzycznych i dla takich zagorzałych fanów jak ja. Także teraz oprócz tego, że playlista powiększyła się o kolejne przeboje z samego San Remo to jeszcze dojdą nowe płyty do kupowania, słuchania i wychwalania jakie są świetne… o ile faktycznie takie będą. No i nie ukrywam, że sam festiwal zakończył się także moją, małą, osobistą wygraną. 😎  
Czytaj dalej

Muzyczny poniedziałek #10 – Backmasking

lde lNie ukrywam, że szalenie interesujące jest odkrywanie muzyki. Jeszcze bardziej interesujące jest fakt odkrywania czegoś co ktoś specjalnie ukrył. Dzisiaj zagłębiłem się w temat ukrytych wiadomości w muzyce czyli tzw: backmasking. Zrozumieć proces powstawania jest dosyć trudno bo sama metoda jest mocno skomplikowana aczkolwiek odkrywanie ukrytych treści jest nad wyraz świetne zwłaszcza jeśli mają jakiś logiczny sens i układają się w całość nawet jeśli to tylko wymysł mojego mózgu.

Backmasking to technika nagrywania w której dany utwór zawiera ukrytą treść kiedy piosenka odtwarzana jest wstecz a jest ona niesłyszalna lub minimalnie słyszalna kiedy odtwarzana jest tradycyjnie – w przód. Proces ten można kształtować już w chwili pracy w studio i umieścić go świadomie wtedy mówimy o wstecznym maskowaniu. Backmasking to natomiast te wiadomości, które nie były planowane i zbiegiem okoliczności w czasie odtwarzania wstecz, tworzą zlepek słów które czasami tworzą logiczną całość. Odwrócenie fonii w danym utworze wówczas może dać zupełnie inne znaczenie niż pierwotny przekaz piosenki. Czytaj dalej

POLSKA: Zimowo nad morzem

Zima, zima, zima – nie lubię zimy, nie lubię zimna.  Nie jestem z tych którzy w lato błagają o to by w końcu było zimno i spadł upragniony śnieg. Jestem tylko z tych którzy zimą marzą o szybkim powrocie ciepłych dni a najlepiej niekończących się ciepłych dni, miesięcy.   Tak byłoby najlepiej ale skoro zima jest to czasami trzeba skorzystać z jej uroków których niewątpliwie ma sporo. Oczywiście zima bez śnieg a zima ze śniegiem to dwie różne rzeczy ale kiedy już trochę spadnie tego białego puchu to grzechem byłoby nie pójść na zdjęcia.   Czytaj dalej