Zabezpieczony:

Ten wpis jest zabezpieczony hasłem. Aby go zobaczyć, proszę wprowadzić poniżej swoje hasło:


Posted in Bez kategorii | Wprowadź swoje hasło, aby zobaczyć komentarze.

Dla Ciebie…

Ile historii, przeżyć, chwil, wspólnych dni, godzin, minut, sekund, ile wypitych kaw i herbat, słów, myśli, marzeń, ile czasu przeżyliśmy razem…   To wszystko zapada w pamięć, tak głęboko.  Dostatecznie głęboko by nikt tego nie mógł już usunąć, zniszczyć, tego się nie da zapomnieć. To jest jak wspaniały sen bez końca.  Podobno wszystko ma swój koniec, kiedyś się z tym zgadzałem.  Teraz już nie. Istnieje coś bez końca – odwzajemniona miłość.

Napisałaś, że jestem Twoją najlepszą motywacją, Ty moją też. Zdałem sobie z tego sprawę. Szukałem tego, potrzebowałem jej, do wszystkiego i odnalazłem ją w Tobie. Odnalazłem też, hm nie, to złe słowo, poznałem prawdziwy sens życia. Pomogłaś mi nie przejmować się opinią innych, robimy i myślimy to co lubimy i kochamy.  Rozmawiamy, to na czym mi najbardziej zależało, nawet o głupotach, ale nie boimy się żadnych tematów ani słów. Otworzyliśmy się na siebie, a dla mnie to tak ważne.

Zrobię wszystko byś była jak najbezpieczniejsza przy mnie, zrobię wszystko byś była zawsze szczęśliwa i uśmiechnięta, to jest moim priorytetem.  Zrobię wszystko byśmy spełnili nasze wspólne marzenia. Obiecuję Ci to.

Twoje oczy są odpowiedzią na wszystkie moje pytania.
Posted in Motywacja, Życie | Leave a comment

Koko Koko

Nastąpiła burza w internecie i ogólnie chyba w kraju po tym jak grupa starych bab wygrała konkurs na piosenkę Euro 2012.  Posypały się miliony opinii, wpisów na blogach, wystąpień publicznych w tv na ten temat. Polska podzieliła się na dwa obozy: pierwszy, którym piosenka przypadła do gustu i drugi, któremu wręcz przeciwnie.

Ja wam powiem tak, jeżeli ktoś na to głosował to komuś się podobało. Jak to mawiała Halina Kiepska:

Panie, skoro ktoś to kupił, to jest popyt, wolny rynek Panie Paździoch, wolny rynek.

Skoro ten utwór przeszedł i wygrał widocznie jest zapotrzebowanie na takowe przeboje. Szczerze przyznam, że wolę to niż jakieś smętne śpiewki o biało-czerwonych orłach, które tylko pogrążają a nie zachęcają do dopingu co miało być motywem przewodnim tego konkursu. Prosta i dobra melodia, łatwy do zapamiętania tekst, który będą mogli śpiewać nie tylko Polacy ale także i obcokrajowcy.  Przecież wszyscy doskonale wiemy, że większość ludzi, która do nas przyjedzie, nie przyjedzie obejrzeć ani jednego meczu tylko przyjadą na after party po każdym meczu i nie zależnie czy ich drużyna wygra czy nie. Alkohol będzie się tu lał litrami a piłka zejdzie na drugi plan, mimo że z boku wygląda jakby była ona tutaj najważniejsza.

A jaka jest moja opinia na temat kokoko? spoko. może być.  Podoba mi się. Śpiewać nie będę.

 

Posted in Idiotyzm pełną gębą., Totalna paranoja | Tagged , , , , , | Leave a comment

Międzyzdroje

Po tradycyjnym zaspaniu i biegu na autobus wyruszyłem na jednodniowy wypad nad morze z Nią. Po wykłóceniu się czy jedziemy busem czy pociągiem zdecydowaliśmy się na pociąg gdyż bilet kosztował tylko 8,85zł.  Ludzi tłum i Pan Paweł z żoną i dziećmi i znajomymi. I jechaliśmy w jedną stronę z nim i w drugą i się na nas dziwnie patrzył. Dobrze, że się tam zmieściliśmy.

Morze w Międzyzdrojach było zimne tego dnia. Wiatr hulał piaskiem po oczach. Nie było jak się ukryć przed tą zawieją, która porywała wszystko na swojej splątanej morską bryzą drodze. A tak normalnie mówiąc, wiało, było nie przyjemnie w pewnych momentach ale po obaleniu bułgarskiego było znacznie cieplej co jest dokładnie udokumentowane na zdjęciach.

Lubię spacerować plażą i patrzeć w horyzont. To jest coś niesamowitego. To jest coś co nie ma granic, coś co jest też bezgranicznie piękne i czym trzeba się zachwycać.  Zejście na plażę i obserwowanie szumiących fal przyprawia o dreszcze. I słońce które się od nich odbija, wydaje się takie radosne, takie skore do życia. Piasek, mimo że dzisiaj zimny ale przeważnie jest odzwierciedleniem gorącego słońca. Czasami parzy w stopy czasami je ochładza ale też jest w nim coś magicznego. To wszystko złożone jest idealne, tu nie ma nic do poprawienia i ulepszenia, to jest doskonała doskonałość.  Po Tacie odziedziczyłem nie tylko chęć do podróży ale także miłość do morza, kocham morze, wodę i wszystko co z nim związane.

I jeszcze Ona, najważniejsza część. Dobrze mi z Tobą, cieszę się, że Ciebie mam.  Życie bez Ciebie biegło by dalej tak samo jak przed 5 miesiącami,  ale teraz biegnie lepiej, potężniej, bardziej kolorowo. Serce mocniej bije i Twoje i moje, a Twoje zamknięte w moim, a moje w Twoim.  Dwie nierozłączne części, mimo że każda z nich jest inna razem tworzą wspaniałą mieszankę, której wielu ludzi nam zazdrości a z której my jesteśmy tak bardzo dumni i którą tak szalenie się szczycimy.  Bo jeśli miłość to najważniejsza część w życiu każdego człowieka to ja już tą część zapełniłem albo raczej uzupełniłem brakującym elementem.  To taka wielka układanka, ogromne puzzle. Dzień po dniu układaliśmy na naszym obrazku po jednym puzzlu, w końcu udało nam się stworzyć całość. I co na nim było? 2 ogromne litery ‘My’. Teraz pozostaje nam tworzyć następne puzzle, mogą być co raz trudniejsze z większą ilością elementów, ale jesteśmy już doświadczeni w układaniu i nie ma obrazka którego byśmy nie ułożyli albo przy którym byśmy się poddali.  Nie zawsze jest wspaniale, są też gorsze dni, ale potem są one wynagrodzone tymi dobrymi.  Nie wiem czy czas z Tobą płynie wolniej czy szybciej, nie odliczam już czasu, nie zależy już mi na nim. Już nigdzie nie biegnę, niczego nie potrzebuje. Mam wszystko. Dziękuję.

Posted in Idiotyzm pełną gębą., Totalna paranoja, Życie | Tagged , , | Leave a comment

Dworzec w zdjęciach żółwia

Dzisiaj spacer dość nieoczekiwanie przeniósł się na dworzec główny PKP gdzie chwyciła mnie chęć robienia zdjęć moim nowym cudeńkiem i w ostateczności spędziliśmy tam z dobre 2 godziny robiąc na zmianę zdjęć największym bzdurom jakie tylko znaleźliśmy.  Taka krótka relacja?

Wiesz, odwiedzasz miasto Szczecin, przyjeżdżasz pociągiem, wychodzisz z dworca i na pierwszym przystanku widzisz typowych mieszkańców.  Pan dziadek w fioletowej kurtce chyba najbardziej śmierdział bo odstaje od reszty grupy natomiast pozostali prowadzili elokwentne i bardzo ożywione konwersacje na temat skarpetek.  Miło się słuchało. Ale wróćmy do samego przyjazdu, wysiadamy z pociągu PKP Intercity relacji ‘zadupie’ – Szczecin przez Choszczno, Krzyż i Poznań Główny i co widzimy?

Przedwojenny peron z przedwojennymi tablicami. A jeżeli się nie przyjrzeliśmy wsiadając to możemy wysiadając zobaczyć jakim złomem dojechaliśmy. To nic, że w Japonii prędkość jaką uzyskują aktualnie nasze pociągi u skośnokich pojawiły się już w 1900 roku.  Ale my i tam nie nadążamy za murzynami zatem nie ma co się dziwić.  I wychodzisz sobie z pociągu i tylko rozmyślasz:

Boże, gdzież żeś Ty mnie wysadził? i teraz myślisz, wracać od razu czy jednak rozejrzeć się to może coś się spodoba? wybierasz tą drugą opcje bo nie masz kasy na powrotny. I wchodzisz na kładkę i robi się dobrze:

Idziesz wzdłuż Peronu numer 1 a następnie wypożyczasz taki wózek, który będzie stał tuż po prawej stronie. Pamiętaj, żeby wsiąść i odjechać w miarę szybko bo Panowie tylko czekają aż Ci się noga podwinie:

I lecisz ochłonąć wypijając czekoladę:

Niby dwójkę kosztuję a jest tak genialna, że można nie pić nic innego. Tyle, że w zwykłym kubku Ci to dają a nie Starbucksie więc nie ma szpanu.  I cóż czas wracać, zwiedziłeś dworzec, czas iść wzdłuż peronu numer 2,3 i 4 a potem ominąć znak :przejście służbowe

I czekać na swój pociąg do domu.  Czas wracać. Ale zaraz, moment, przecież ja właśnie wróciłem do domu.

Przecież to tu czekają osoby, które kocham. I tu czeka miasto, które też kocham.

Posted in Podróże | Tagged , , , | Leave a comment

W każdym sensie

Ja już tym żyje, jestem cholernie nabuzowany bo właściwie zostało mi 6 dni do wyjazdu, myślę co mi brakuje jeszcze w plecaku, co muszę dokupić, opracowuje trasę. Szukam znajduje, nawet nie wiedziałem, że tak ciężko jest wydostać się z takich miast jak Praga, Wiedeń czy Lublana, będzie problem a może nie? muszę się pozytywnie nastawić do tego. Naszły pewne zmiany w trasie i pojadę od razu na Berlin a następnie już na południe w kierunku Monachium.

Czuję się w pewnym sensie wyjątkowy, wszyscy wokół mi mówią, że zwariowałem aby jechać stopem przez pół Europy tym bardziej samemu. Ludzie są ograniczeni do swojego miasta, dzielnicy, nie potrafią czasami zrozumieć, że ktoś jest żądny przygód. Czuje się wyjątkowy, kiedy ktoś mi mówi, że sam by się bał tak pojechać i nigdy tak nie pojedzie. Też się boje, nawet bardzo. Ale to jest moje marzenie i trzeba je realizować.  Jedni mówią, że rzucam się na głęboką wodę, niektórzy na pierwsze wyjazdy wybierają sobie wypady 30-50 kilometrów za miasto nie dalej, a ja od razu pakuje się do Chorwacji, ale zawsze taki byłem, nie lubię stopniowo do czegoś dochodzić. Chce mieć to od razu a potem tylko to poszerzać, może to jest błędne ale mi całkowicie pasuje i nie odczuwam potrzeb zmian. Czy nie jest tak, że ludzie, którzy zazdroszczą nam np: planów, marzeń zawsze będą je negować i robić wszystko aby uniemożliwić nam ich spełnienie?  Zauważyłem właśnie takie coś.  Ludzie nie lubią gdy innym się powodzi bo czują się gorsi, nie lubią jak ktoś jest szczęśliwy bo to też znak, że wszystko u tego kogoś jest okej. To jest paskudne.

Nie dawno zdałem sobie sprawę, że niczego nikomu nie zazdroszczę, zazdrościłem pieniędzy, jakiś pierdół, domu z basenem, wszystkiego, ale już nie. To co mam jest moim szczęściem i mogę się nim szczycić i robić wszystko, żeby inni zazdrościli, bo tak na prawdę szczęście dają ludzie a nie obiekty materialne.  Mamy kochających rodziców, kochającą dziewczynę, swój pokój, swoje płyty, książki, podróże – nie potrzebuje niczego więcej. Największym moim marzeniem jest to aby tak zostało, aby nic się nie zmieniało. Mam komplet wszystkiego czego oczekiwałem od życia.

Powoli czuje, że się wyłamuje spod presji innych, spod presji bycia najlepszym we wszystkim, wyłamuje się z wyścigu może dlatego, że uczę się życia i zachowań ludzi.  Cieszę się z tego, już niewiele mi brakuje, żebym się przełamał całkowicie.  Słyszałem już tyle pozytywnych opinii, tyle ciepłych słów, że można by się w końcu zmusić.

Poplątany jest każdy mój wpis, to dlatego, że mam milion różnych myśli i chciałbym je tu wszystkie wylać i wychodzą takie bazgroły. Ale cóż, tak jak to ostatnio powiedziałem, piszę to dla siebie przede wszystkim.

W każdym sensie mojego życia chowasz się Ty.

Posted in Idiotyzm pełną gębą., Totalna paranoja, Życie | Tagged , , , | Leave a comment

Vita Spericolata.

Szukam uwolnienia, w każdej rzeczy i każdej osobie. Czuje się powoli zjadany ze wszystkich stron, czuje się kierowany przez kilkanaście osób i całkowicie im oddany by im służyć. Zdaję sobie sprawę, że tak złożony jest świat. Gepetto kieruje Pinokiem, Pinokio kieruje ciastkiem i tak dalej coraz niżej. Każdy jest komuś podwładny. Każdy.. dobre sobie.

Denerwuję się sobą. Potrafię się wkurzać a zaraz udaje, że jest wszystko okej, żeby nie słyszeć nikogo kto chce mi pomóc, porozmawiać. Mam nieznośny charakter i na prawdę ciężko jest mnie ogarnąć w całości. Mam marzenia, których nikt nie ma, mam cele których nikt nie ma i myśli których nikt nie ma. Nie rozumiem ludzkości i wielkich miast. Nie rozumiem telefonów i internetu. Chciałbym, żeby tego nie było. To mnie niszczy od środka. Denerwuje się sobą… znowu, bo kurde klepie w ten telefon i spędzam pół dnia przed komputerem zamiast zrobić coś co lubię, poczytać, posłuchać muzyki. Milion sześćset płyt leży 5 metrów ode mnie do przesłuchania a ja nawet jednej nie zacząłem. Obok leżą nieprzeczytane książki albo przeczytane do połowy. Chciałbym wyrzucić telefon i odciąć internet, ale się nie da, bo dzisiaj jest to potrzebne. Potrzebne a może i nie, mi czasami się jednak przydaję. Może dlatego mnie tak ciągnie do podróży, żeby rzucić wszystko i uciec. Uciec też gdzieś gdzie są komputery i telefony ale uciec gdzieś gdzie nikt mnie nie zna, gdzie wszyscy się uśmiechają i życzą miłego dnia a nie patrzą z oburzeniem. Swoją drogą lekko mnie to śmieszy, że wchodząc do autobusu, tramwaju, pociągu, szkoły, sklepu zawsze widzę smutne, zmęczone mordy. Nie twarze, mordy. Czego się smucisz pajacu, źle Ci? zmęczony? sam wybrałeś sobie swój los, sam sobie strugałeś swojego Pinokia nawiązując do tekstu wyżej.

Parla con Me – porozmawiaj ze mną, jak śpiewał Ramazzotti. Dzisiaj coraz mnie jest tej rozmowy. Znowu te same mordy zamknięte z słuchawkami w uszach. A ja się głupi przyporządkowuje, jestem taki jak oni. Bo każdy objaw jakiekolwiek radości jest natychmiast tłumiony przez wszystkich w okół. Chyba znów kolejnym oderwaniem dla mnie jest pisanie pocztówek i ich dostawanie. Ludzie piszą o sobie, o swoim życiu, ja odpisuje o swoim. Czasami czekam na pocztówkę 2 miesiące ale jaka jest radość jak już ją dostaniesz. A co mi po e-mailu od znajomych z całego świata, że wszystko u nich fajnie?

Mama zawsze uważała, że powinienem się urodzić jako pierwszy czyli w roku 1984 kiedy to urodził się mój brat. To ja powinienem żyć w tamtych czasach, to ja kocham wszystko co z nimi związane. Dzisiaj patrząc na dzieciaki ogarnia mnie smutek, puste place zabaw a na boiskach stare dziady, które jeszcze pamiętają co to znaczy kopać piłkę a nie klikać w piłkę. Cieszę się, że zasmakowałem jeszcze kawałek tego słodkiego życia, bo to było wspaniałe, i dlaczego go znowu nie kontynuować tylko trochę z większym rozmachem.

Voglio una vita spericolata – to już cytat z piosenki włoskiego narkomana – Vasco Rossi. Chce mieć życie niebezpieczne. A czy ja takie chce? poniekąd tak, chce wszędzie być, wszystko odwiedzić bez względu czy coś mi się stanie czy nie. Z drugiej strony marzy mi się także dom, rodzina i parę innych rzeczy. Ciężko wszystko pogodzić. Z pewnością muszę mieszkać na wsi oddalony od dużego świata, od cywilizacji i od tych smutnych mord codziennie. To wszystko przyprawia o depresję kogoś kto jest przyjaźnie nastawiony do świata jak ja.

Muszę ogarnąć się i przerwać tracenie życia na pierdoły. Nie ma czasu. A czas jest cenny, dzisiaj bardzo. Czas odważyć się na to, na co do tej pory nie miałem odwagi i mieć większość ludzi w dupie i ich opinię na ten temat.

P.s. Cieszę się, że Ciebie mam. <3
Posted in Idiotyzm pełną gębą., Totalna paranoja, Życie | Leave a comment

Wielkanoc

Święta. Niby fajnie, że są.  Specjalna atmosfera, przedświąteczne zakupy, wszyscy spędzamy więcej czasu razem, mnóstwo dobrego jedzenia i to chyba tyle.  Ciężko jest obchodzić coś czego się nie uznaje i w co się nie wierzy.  Można niby udawać, ale to jest takie męczące kiedy musisz robić coś co jest niezgodne z Tobą i robić coś na pokaz tylko po to aby innym było dobrze. Kwestie mojej religijności porzuciłem już dawno temu wpisem na temat na blogu jednak z czasem gdzieś mi się on zapodział i nie mam jak do niego wrócić.

Tak sobie myślę, że nie obchodząc Wielkanocy nie powinienem obchodzić także  Świąt Bożego Narodzenia, ale przecież prezenty, atmosfera, wigilia rodzinna, choinka i to wszystko związane z tymi uroczystymi dniami. Problem tkwi w tym, że tych świąt nie obchodzę zgodnie z wiarą tylko zgodnie z tradycją i pewnymi przyzwyczajeniami. Nie wiem co zrobię kiedy będę miał własne dzieci, przecież każde chce dostawać prezenty wtedy kiedy wszyscy inni dostają. Czy warto się przemęczyć? czy lepiej żyć zgodnie ze swoimi regułami i zasadami narażając na nieprzyjemności innych? Bo to po prostu bycie egoistą trochę.

Patrząc z boku na to co się dzieje w Wielkanoc, stwierdzam, że te wszystkie rytuały, modlitwy, jakieś rezurekcje cokolwiek to jest są całkowicie nie potrzebne. Każdy powinien przeżywać to na swój sposób, w sobie, w ciszy a nie przy iluś tam dziesiątkach ludzi nucąc kolejną modlitwę. Śmiesznie to wygląda od strony kogoś kto nie wierzy w to, ale z drugiej strony wmawiam sobie, że nie powinienem tego wyśmiewać. Ktoś w coś wierzy, jest szczęśliwy i dzięki temu napełnia go radość to czemu nie, byle ta wiara nie sprowadzała się do zachowań niechcianych w dzisiejszym świecie.

Nie będę życzył nikomu wesołych świąt, mogę pożyczyć tylko radosnych i pogodnych dni w tych uroczystych dla nie których dniach.

 

Posted in Życie | Tagged , | Leave a comment

Wiara w siebie?

Dla każdego inny, inny zestaw przeżyć, wydarzeń, chwil i momentów. Dla każdego inne miejsce, inny czas.  Każdy dostaje coś innego, coś co wyróżnia go wśród innych. Życie robi sobie z nas żarty, drwiąc z nas na każdym kroku a my nawet tego nie dostrzegamy. Czasami staramy się z nim walczyć ale kiedy uderzamy ono trafia nas dwa razy mocniej. Jesteśmy na przegranej pozycji, ale czy zawsze?   Można się z tego wyłamać, zastosować tajny chwyt i powalić przeciwnika.  Ale jak? wystarczy mieć marzenia, ambicje i trochę wiary w siebie. Tak wielu ludzi jest wokół mnie, którzy tego nie mają, to smutne.  A wystarczy tak nie wiele by zmienić wszystko. Zawsze szukamy przeciwwskazań, błędów i niejasności w naszych planach. Często zmieniamy je milion razy, przez co piękny obraz zamienia się w paskudną gromadę kresek.  To nie jest trudne.

Posted in Idiotyzm pełną gębą., Życie | Leave a comment

Chorwacja – No Risk no Fun!

Tak jest. Właściwie został już tylko miesiąc do wyjazdu do Chorwacji. Wcześniej opisywałem plany wakacyjne i szturm na Portugalię a na majówkę wybieram się do miejsca w którym już byłem co prawda, ale obiecałem sobie, że tam wrócę i właśnie to robię czyli do miasta Split w południowej Chorwacji.

Wyjazd zaplanowany na 26 kwietnia. Miał być to wyścig niestety nie znalazłem sobie pary i mimo, że startuje w nim to nie będę klasyfikowany. Cóż, jakoś mało mnie to boli bo i tak wiem, że pierwszy bym nie zawitał na mecie.  Pechowo bo startujemy z Gliwic czyli dla mnie wycieczka zacznie się dzień wcześniej od łapania stopa na trasie: Szczecin – Gorzów Wlk – Zielona Góra – Wrocław i dopiero upragnione wówczas Gliwice.   Myślałem, żeby ogarniać trasę na Berlin i potem na Drezno ale to by zajęło więcej czasu, więc lepiej przemęczyć się przez Polskę.

Split, Split, Split, zobaczymy czy dojadę, czy dam radę dojechać. Stosunkowo na taką odległość mam mało czasu bo około 2-3 dni ale może trafię na jakiś tranzyt to będzie gitara i dojadę jakoś w terminie.  Na miejscu będzie czekał kemping i ognisko z wszystkimi, którzy dotrą, następnie każdy rozejdzie się / rozjedzie we własnym kierunku. Ja zamierzam obejść Split i dotrzeć do Trogiru oraz wyspy Ciovo z którą wiąże mi się masa wspomnień. Odległość nie jest duża, jakieś 30km więc dam radę moimi krzywymi stopami.  Kolejnym punktem będzie odwiedzenie wodospadów KRK a potem już do stolicy czyli Zagrzebu a stamtąd będę atakował stopa na Polskę już.

Trasę mam już miej więcej zaznaczoną: Gliwice – Ostrawa – Brno – Wiedeń – Graz – Lublana – Rijeka – Split.   Mam nadzieję załapać coś w Lublanie wprost na Split, podobno dużo tam polskich ciężarówek.

No cóż, zobaczymy. Tymczasem walnę wam parę zdjęć z ostatniej wizyty w Chorwacji z 2007 roku.

Posted in Podróże | Tagged , , | Leave a comment