Pamiętne mecze piłki nożnej

Nieubłaganie, wielkimi krokami, zbliża się mundial.  Tylko kilka dni zostało do rozpoczęcia Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej 2018.  Impreza na którą trzeba czekać tyle czasu ale kiedy już jest to człowiek poza nią nie widzi nic innego. Z jednej strony jest to piękne a z drugiej dla kogoś kogo to zupełnie nie obchodzi z pewnością irytujące.  Ja w dzisiejszym wpisie chciałbym trochę sobie powspominać. Pamiętne mecze piłki nożnej… ileż ich jest… W końcu praktycznie całe moje życie związane jest mniej lub bardziej z piłką nożną. Kiedyś bardziej w praktyce teraz raczej teoretycznie ale wciąż z ogromnym zainteresowaniem.
Czytaj dalej

Giro D’Italia – 2018

Kolarstwo… kolarstwo… kolarstwo. Kiedyś ten sport był dla mnie dziwny, niezrozumiały. Jak można fascynować się setką facetów którzy jadą w obcisłych gaciach na rowerze. Nic się nie dzieje i tak jadą i jadą i tyle właściwie tej relacji. Kiedy widziałem, że zamiast meczu piłki nożnej który akurat chciałem obejrzeć, dają kolarstwo, to wściekałem się. Jakim prawem ten pseudo sport może być na żywo kiedy równocześnie dzieją się dużo ciekawsze rzeczy w innej dyscyplinie. Nie tylko nie rozumiałem jak można to oglądać ale także jak samemu jeździć na rowerze bo uważałem to za słaby sposób na spędzanie wolnego czasu. Przez długi czas nawet nie miałem roweru no bo po co skoro nie lubię. Wszystko zmieniło się wraz z przeprowadzką nad morze. Czytaj dalej

Marco Masini – T’Innamorerai (#016)

Marco Masini - T'Innamorerai - 1993 Dzisiaj w odtwarzaczu płyta która na mojej półce jest już od kilku dobrych lat. To między innymi od niej zaczynałem swoją fascynację językiem włoskim a przede wszystkim muzyką. To album który nie został należycie doceniony głównie przez charyzmatyczny wokal i niepokorne piosenki. To artysta który pokazał, że pomimo rzucanych kłód pod nogi, można wysoko zajść i wystarczy wierzyć w swoje umiejętności i przeć do przodu. Polskim słuchaczom pewnie powie to nie wiele ale w tym wpisie chciałbym zrecenzować album Marco MasiniT’Innamorerai. Czytaj dalej

Eros Ramazzotti – Tutte Storie (#015)

Eros Ramazzotti - Tutte Storie - 1993 Przez jakiś czas miałem problem z serwerem i blog najzwyczajniej nie działał. Teraz jest już wszystko okej więc pora zabrać się za pisanie, regularne pisanie. Mamy maj choć pogoda bardziej przypomina lato. W przygotowaniu mam jeszcze kilka innych wpisów – recenzji i innych pierdół ale dzisiaj recenzja płyty. Płyty która jest nastrojowa, emocjonalna i po prostu piękna. Na mojej półce od lat, od lat znam te piosenki ale dzisiaj wkładając krążek do odtwarzacza, znalazłem ukrytą w niej wspaniałość. Cóż tak zachwalam? Album Tutte Storie włoskiego artysty – Erosa Ramazzottiego. Czytaj dalej

Budka Suflera – Memu miastu na do widzenia. Muzyka – miasto – ludzie

Nie jestem przyzwyczajony do słuchania polskiej muzyki. Do tej pory zawsze w odtwarzaczu lecieli włoscy artyści albo inne, zagraniczne gwiazdy a bardzo rzadko ci z naszego krajowego podwórka. Ostatnimi czasy trochę się wszystko pozmieniało i zacząłem bardziej doceniać rodzimą twórczość.

Budka Suflera to zespół który chyba najbardziej trafił do mnie ze swoją muzyką, kompozycjami i charakterem grupy. Oczywiście klasyki typu Takie Tango czy Bal Wszystkich Świętych już od małego znałem ale nigdy nie zagłębiałem się w mniej znane utwory. Kiedyś przypadkiem włączyłem album Cisza z 1993 roku i potem już poleciało, płyta za płytą. Z każdą kolejną piosenką moje zauroczenie tylko szybowało w górę. W tym samym okresie wyszła książka: Budka Suflera – Memu miastu na do widzenia. Muzyka – miasto – ludzie i stwierdziłem, jako fan literatury biograficznej, że muszę tę książkę mieć i ją przeczytać. Czytaj dalej

Poprzewracało się

Potrzebuję spokoju duszy jak nikt inny. To jest taki stan w którym człowiek z pozoru ma się dobrze. Zewnętrznie oczy się cieszą a uśmiech nie schodzi z twarzy. Wewnętrznie wszystko buzuje ale w prymitywny sposób. Dopiero kiedy się na moment zatrzyma oddech, spojrzy daleko przed siebie to czuć każdy, najmniejszy ból. Z czyjejś perspektywy może wydawać się to zwyczajną depresją albo jakimś początkowym jej stadium. W rzeczywistości to jest głębokie pragnienie by osiągnąć mistyczną nirwanę, by doznać apogeum szczęścia i to w każdym znaczeniu tego słowa. Zazdroszczę ludziom którzy do swojego szczęścia dochodzą nadzwyczaj lekko albo nie mają gigantycznych wymagań by do tego dojść.  Czytaj dalej

Festiwal San Remo – 2018

Festiwal San RemoWczoraj zakończył się 68 Festiwal Włoskiej Piosenki w San Remo czyli w skrócie: Festiwal San Remo. Tegoroczna edycja to dla mnie parabola odczuć i emocji. Począwszy od grudniowej radości kiedy to ujrzałem listę artystów biorących udział, przez okropne wrażenia muzyczne pierwszych trzech dni a kończąc na docenieniu niektórych utworów i poznaniu ich na nowo. Muszę przyznać, że w końcu zrozumiałem na cóż to i po cóż to przez tyle dni śpiewać jedną i tę samą piosenkę. Po przesłuchaniu kilku razy można inaczej do utworu podejść, usłyszeć inną jego interpretacje i samemu też inaczej zinterpretować. Możemy usłyszeć coś czego nie słyszeliśmy wcześniej. Skupić się na innych szczegółach np. na aranżacji czy na samym tekście czy na emocjach które przekazuje sam artysta. Każdy kolejny występ to zagłębienie się w piosenkę a przy tych najlepszych – odkrywanie jej na nowo. Czytaj dalej

Słów kilka o wyprawie na Nanga Parbat

Nanga ParbatW ostatnich dniach wszystkie media zostały ogarnięte przez Nanga Parbat i heroiczną próbę ratowania polskiego himalaisty Tomka Mackiewicza i francuskiej himalaistki Elisabeth Revol. To co się dzieje w internecie, telewizji i radiu przerasta moje pojmowanie świata a miałem wrażenie, że jest ono dosyć szerokie. Czarę goryczy przelał u mnie obejrzany fragment programu Tak jest prowadzony przez Andrzeja Morozowskiego w stacji TVN24. Czy naprawdę aż tak wiele ludzi nie potrafi zrozumieć drugiego człowieka? Wejść w jego skórę i postarać się zrozumieć co nim kierowało i dlaczego postanowił tak jak postanowił. Cała ta sytuacja też pokazuje, że w większości nie wiemy co znaczy pasja i do czego jest zdolna.
Czytaj dalej

POLSKA – Toruń – 2017

Nowy Rok na blogu otwieram co prawda z dwunastodniowym opóźnieniem ale lepiej później niż wcale (chociaż nie wiem czy dotyczy to mojego bloga). Na spędzenie Sylwestra i dnia poprzedzającego to nic nie znaczące wydarzenie wybrałem Toruń. Znaczy no „wybrałem” bo nie miałem nic do gadania. Jedyny plus, że lubię każdego rodzaju wycieczki więc nie miałem zbyt wielkich oporów by wybrać się do miasta pierników. W gratisie dostałem uroczą i ukochaną Anię więc tym bardziej nie miałem powodu by narzekać. Minus to zdecydowanie temperatura która oscylowała w granicach 0°C i mocne ograniczenie czasowe przez co zamiast na spokojnie to Toruń zwiedzaliśmy trochę w biegu. Czytaj dalej