Eros Ramazzotti – Dove C’è Musica (#006)

Po ostatnim spotkaniu z Mesem, lecimy do Bolonii gdzie 13 maja 1996 roku zostały ukończone prace nad wówczas najnowszym albumem Erosa Ramazzotti. Dove c’è musica to 7 studyjny album włoskiego romantyka i zarazem ten, który osiągnął największą ilość sprzedanych egzemplarzy i zgarnął najwięcej nagród. Warto dodać, że dopiero po tej płycie Eros zyskał uznanie i renomę na całym świecie. Płyta trafiła na listy przebojów praktycznie w każdym Europejskim państwie a także zagościła w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, trafiając łącznie do 8,5 miliona odbiorców, którzy zakupili ten album. Na rynek hiszpański i hiszpańskojęzyczny została przygotowana specjalna wersja krążka pod tytułem: Donde hay música.

Album powstał przy współpracy z wieloletnim przyjacielem Erosa – Celso Valli natomiast zabrakło innej osoby bliskiej sercu artysty – Piero Cassano, z którego kompozycji Ramazzotti zrezygnował po wydaniu płyty Tutte Storie w 1993 roku. Teksty do większości piosenek napisał sam Eros przy pomocy przyjaciół: Adelio Cogliati i Claudio Guidetti. Jeszcze przed wydaniem albumu, Ramazzotti w wywiadach mówił, że chce zrobić płytę, której będzie sam producentem i udało mu się to w stu procentach.

Na półkach u mnie w domu już od dawna leży hiszpańska wersja albumu, ale dopiero kilka dni temu dostałem wersję włoską i to w dodatku wydaną w Japonii gdzie wydania płyt są o wiele lepsze i bogatsze w zawartość. Mój egzemplarz zawiera standardowo OBI a także książeczkę z tekstami piosenek w języku włoskim i japońskim.To zaczynamy. Album otwiera tytułowy utwór Dove c’è musica. Już samo intro zwiastuje coś bardzo dobrego a pierwsze słowa Erosa i pojawiają się dreszcze. Magia. Słychać tutaj dojrzalszy wokal do nowych, świeżych aranżacji, który jeszcze artysta nie miał w swoim repertuarze. Piosenka wyszła na singlu dopiero rok później – w połowie 1997 roku dochodząc tylko do 65 miejsca na niemieckiej liście przebojów. Eros śpiewa tu o tym co kocha najbardziej w swoim życiu – o muzyce. Zauważyłem wielokrotnie powielany błąd w polskich tłumaczeniach – Odeon to nie jest kino lecz wytwórnia fonograficzna.

Zabiorę Cię tam gdzie jest muzyka,
będziemy tam wszyscy i świat na jeden raz
uczynisz takim jakim go chcesz

Od pozycji drugiej zaczyna się przebojowa część płyty. Numer dwa to Stella Gemella w której Eros szuka duszy – bliźniaczej gwiazdy. Utwór bardzo melancholijny, nawet smutny. Ukazuje walkę ale też nadzieję na odnalezienie miłości. Jest to drugi wydany singiel i jeden z nielicznych, który został doceniony przez amerykańskich słuchaczy, którzy umieścili go na 10 miejscu listy przebojów US Latin – najbardziej prestiżowej, amerykańskiej liście dla włoskich i hiszpańskich artystów. Do piosenki został zrealizowany wideoklip wyreżyserowany przez Giuseppe Tornatore – zdobywce Oscara w 1989 roku.

Gdzie jesteś…?
Może schowałaś się za księżycem
niczym najbardziej skryty sen nnie widzisz,
że żyję Tobą?

Jedna z najbardziej charakterystycznych i rozpoznawalnych piosenek Erosa – Più bella cosa. Utwór, który utrzymywał się długie tygodnie na pierwszym miejscu na listach przebojów we Włoszech i Hiszpanii. Wydany jako pierwszy singiel promujący album, już na kilka tygodni przed pojawieniem się na świecie całej płyty, stał się wielkim przebojem w Europie. Piosenka autobiograficzna – opowiada o miłości Erosa i jego przyszłej żony, szwajcarskiej aktorki i modelki Michele Hunziker. Także ta pani pojawiła się w wideoklipie kręconym na amerykańskim pustkowiu. Jest to kawałek, który posiada niesamowicie genialne brzmienie – jest lekki, przyjemny dla ucha i zarazem piękny, określany przez wielu arcydziełem i najlepszą kompozycją Erosa w jego dyskografii.

Numer 4 i nadal zostajemy w rodzinie Erosa bo L”Aurora to piosenka zadedykowana córeczce, która urodziła się dopiero w grudniu czyli pół roku po wydaniu albumu. Ramazzotti w tym utworze zawarł wszystkie uczucia jakimi można obdarzyć własne dziecko. Wyraża w niej nadzieję na dobrą przyszłość maleństwa i wspaniałe życie. Jak przyznał sam artysta – jest to jeden z najpiękniejszych i najważniejszych utworów w jego karierze i życiu osobistym. L”Aurora osiągnęła sukces tylko we Włoszech zajmując pierwsze miejsce na liście przebojów. Jest to także ostatni singiel zrealizowany na potrzeby tego albumu.

Wchodzimy trochę w inny klimat i utwór numer pięć to – Lettera al Futuro czyli w wolnym tłumaczeniu List w przyszłość. Jest to minimalnie gorsza kompozycja od swoich poprzedników aczkolwiek z ciekawą historią. Eros opowiada tu historię zamku i księcia – coś na wzór listu w butelce, czyli po to aby pamięć o tym przetrwała dla kolejnych pokoleń.

Piszę to wszystko do Ciebie, który się urodzisz pewnego dnia w przyszłości.

Io Amerò to 6 piosenka z płyty. Utwór ze świetną aranżacją i ujmującym tekstem. Tutaj tak jak i w poprzedniej piosence, słychać nowoczesne metody nagrywania jakich użyto do nagrania całego albumu czyli cyfrowego nagrywania. Eros śpiewa tu przede wszystkim o życiu, o tym, że je kocha i kochać będzie aż do końca.

Ja będę żył każdą sekundą
i wszystko co zrobię
będzie moim wyborem
Będę, Aż do końca
Dopóki będę ja.

Questo Immenso Show jest potwierdzeniem poprzednich moich słów. Technologie, technologie i jeszcze raz technologie. Całe intro przepuszczone przez syntezator i o ile ogólnie nie podobają mi się takie zabiegi to tutaj wyszło to całkiem przyjemnie. Znowu o życiu, tym razem Ramazzotti porównuje je do ogromnego, niesamowitego show. Utwór powinien być w moim przekonaniu bardziej smutny a jest wręcz przeciwnie radosny. Melodia wywołuje uśmiech. Część na saksofonie po drugiej zwrotce jest wprost genialna – ale może to dlatego, że mam słabość do tego instrumentu.

Numer 8 i trochę miłości z Quasi Amore. Kolejny utwór skierowany do Michele. Możemy tu usłyszeć obawy Erosa czy ich związek przetrwa, pyta się czy można być razem bez przywiązywania i rozliczania się. Widać tu pewne zagubienie i lekką melancholię kiedy wspomina o nieudanych związkach i nieudanych miłościach, które mają już za sobą. Piękna kompozycja i wspaniały tekst – oczywiście Erosa. Przyjemna aczkolwiek lekko smutna, romantyczna ballada.

Zostaw mnie w tej ciemności jeszcze na trochę, może ten ogień, który jeszcze się pali, zgaśnie sam z siebie

Utwór z dziewiątki to piosenka zarówno na włoskiej jak i hiszpańskiej edycji śpiewana po hiszpańsku. Yo Sin Ti bardzo poprawia nastrój po poprzedniej piosence. Jest dobra i radosna melodia, ciekawy tekst i śpiewający o miłości Eros. Uwielbiam takie aranżacje – nie jest zbyt głośno, wysoko lub nisko – idealny wokal w balladowej piosence. On w takich kawałkach chyba czuje się najlepiej. A jeżeli nie, to w każdym bądź razie bardzo dobrze mu to wychodzi.

Wracamy do języka włoskiego a tam Lei Però – kolejny utwór o miłości i kolejny z prostą kompozycją aczkolwiek zatrzymującą się w sercu i głowie. Pamiętam jak wałkowałem na okrągło tą piosenkę. Urzekła mnie przede wszystkim melodia, którą skomponował sam Eros.

Ale ona, ona ma już kogoś kogo, kogo nie znam. Nie potrafię wytłumaczyć tego sobie to znaczy dla mnie coś więcej…

Gitarowe brzmienie uderza od początku w radosnym L”Uragano Neri . Choć nie jest to powalająca kompozycja to dobrze się jej słucha. Tekst przeciętny za to melodia nadrabia bardzo dużo. Niestety nie doszukałem się czym jest tytułowy Huragan Merry, być może coś źle interpretuję.

Płytę zamyka dla mnie praktycznie najlepsza piosenka – Buona Vita. Jest to jeden z tych utworów, który nie zdobył uznania u wielu słuchaczy a moje zgarnął już za pierwszym przesłuchaniem. Eros najwyraźniej żegna się tu z miłością:

Dobrego życia wszystkim tym, którzy patrzą wprost na Ciebie.

Życzy dobrego życia drugiej osobie ale także sobie, chce wierzyć w to, że będzie lepiej bo wie jak ważne jest mieć cały czas nadzieję nawet wtedy kiedy świat burzy się i zostaje tylko gruz.

Podsumowując, wielu twierdzi, że jest to najlepszy album Erosa. Ja osobiście się z tym nie zgodzę aczkolwiek ta płyta jest naprawdę genialna, warta przesłuchania i warta polecania. Spokojne romantyczne ballady przeplatają się z szybszymi utworami o przeróżnej tematyce. Eros wykazał tekstowy wachlarz począwszy od życiowych piosenek, po utwór dla córki czy tytułowy – o muzyce czyli o swojej pasji, którą tak kocha. Realnym potwierdzeniem dla moich słów może być box-office bo to mimo wszystko jest ważna statystyka nie tylko dla artysty ale także dla słuchaczy. Liczba 8 milionów działa na wyobraźnie i sami pragniemy kupić kolejny egzemplarz tej płyty i zobaczyć dlaczego to dzieło zyskało aż tylu nabywców. Mogę obiecać, że nie jest to zakup zbędny czy pieniądze wyrzucone w błoto. Bueh, żadne pieniądze wydane na Erosa nie są zbędne.

Dodaj komentarz