Ronnie O’Sullivan – Running – Autobiografia Mistrza Snookera

Nie dowiedziałbym się pewnie o tej książce gdyby nie krótka recenzja pana komentatora w czasie relacji z turnieju snookerowego Championship League Snooker 2016.  Nie dowiedziałbym się, że Ronnie O’Sullivan, legenda tego sportu, napisała autobiografię.

Postać Ronniego zawsze mnie intrygowała. Ot koleś, który gra całe życie w snookera, zgarnął 5 tytułów mistrza świata, zapisał się na kartach historii wbijając break’a 147-punktowy w najkrótszym czasie i który jest żywą legendą tej dyscypliny. Z jednej strony mistrz a z drugiej oszołom, który nie radzi sobie w pewnych sytuacjach, czasami wydaje się lekko psychiczny a momentami nawet bardzo. Taki obraz wyłania się z przeciętnego odbiorcy snookera jakim ja właśnie jestem.  Przez wiele lat O’Sullivan powodował w ludziach skrajne emocje – począwszy od tych najlepszych, wychwalających go ponad wszystko do tych najgorszych, skreślających go jako zawodnika a nawet człowieka.

Ta książka pozwala dowiedzieć się o nim nowych i zaskakujących rzeczy.  Bo kiedy myślałem, że on ma z głową coś nie tak, to okazuje się, że było to spowodowane szeregiem różnych problemów, większych, mniejszych, rodzinnych itp.  Można powiedzieć, że jest to swoiste rozgrzeszenie Ronniego z pewnych przykrych incydentów i wytłumaczenie kibicom dlaczego momentami jego zachowanie było niezrozumiałe, dziwne.

Po przeczytaniu trzystu stron, obraz Ronniego w moich oczach ale myślę każdego kibica, zmienia się diametralnie. Odwraca się o 180 stopni.  Dzięki tej książce zrozumiałem, że życie Ronniego O’Sullivana nie jest tak proste jak mogłoby się wydawać. To osoba, która przeszła w życiu dużo więcej niż każdy z nas. To człowiek, który zmagał się z uzależnieniami od alkoholu, narkotyków, który był w głębokiej depresji i którego ojciec znalazł się w więzieniu oskarżony o morderstwo. To człowiek, któremu całe życie niszczyła się rodzina, wieloletnia walka o dzieci z byłą żoną, problemy z przyjaciółmi i w końcu problemy z samym sobą. Okazuje się, że Ronnie jest bardzo silnym facetem, który pomimo tylu potknięć, wciąż daje radę a to wszystko dzięki jedynemu zdrowemu uzależnieniu – bieganiu.

Nie ukrywam, niektóre wątki dotyczące biegania, trochę nużą czytelnika ale na szczęście są one poprzeplatane z historiami z kariery jako sportowca czy dotycząca ta najgorszych momentów w jego życiu.  Mówią, że to geniusz. Patrząc na jego grę z pewnością tak jest, jest świetny w każdym elemencie snookera. Dla mnie jest też genialny jako człowiek. Bo godnym naśladowania jest fakt podnoszenia się po każdej porażce, zwłaszcza tej życiowej i próbowanie poukładania wszystkiego na nowo.

W trakcie czytania odbywał się Masters, jeden z lepszych turniejów snookerowych. Patrząc na mecze O’Sullivana, patrzyłem już na niego nie jak na przygłupa a raczej z dużym zrozumieniem i jakąś taką większą sympatią niż zawsze.  Słuchając odgłosów z trybun może się wydawać, że nie tylko ja mam takie wrażenie.  Wygrał ten turniej z dużą klasą. Teraz nic, tylko czekać na Mistrzostwa Świata i kibicować mu w osiągnięciu szóstego tytułu.

Książkę polecam, to typowy odmóżdżacz.  Pozycja koniecznie do przeczytania dla każdego fana snookera. Książka dla każdego, kto lubi życiową literaturę,  szczerą spowiedź wielkiego człowieka.

Ocena:    

 

Dodaj komentarz