IRLANDIA – Duncannon & Hook Lighthouse – 2015 – część. 2

Trzeci i czwarty dzień irlandzkiej wyprawy to dwie wizyty w małym portowym miasteczku Duncannon oraz długa, całodniowa i piesza wyprawa do latarni Hook Lighthouse na półwyspie Hook Peninsula.  Najbardziej magiczne momenty opatrzone we wspaniałe widoki Irlandii takiej jaką sobie wyobrażałem – zielonej, pełnej urokliwych pól, łąk i groźnie wyglądających klifów.  

W trzecim dniu, z rana wylądowaliśmy w maleńkim portowym miasteczku Duncannon, w którym przeważnie cumuje kuter na którym pracuje mój tata. Wioska trzy ulice na krzyż ale ma jakiś swój klimat.  Znajdziemy tu kilka barów i restauracji a i kilka B&B także tu jest.  Tuż przy porcie na wzniesieniu znajduje się Duncannon Fort – XVI-wieczna fortyfikacja morska, która miała za zadanie obrony portu w Waterfordzie przed Armadą – hiszpańską flotą, która pod koniec XVI wieku brała udział w wyprawie na Anglię. W późniejszych latach wybudowano latarnię morską, która stoi do dzisiaj i jest jedną z najstarszych budowli tego typu w Irlandii. Cały ten teren był pod władaniem Anglii aż do 1919 roku kiedy to Irlandia wywalczyła niepodległość. Trzy lata później IRA częściowo spaliła obiekt w czasie trwającej wojnie domowej.  Dopiero pod koniec XX wieku przeistoczono to na obiekt turystyczny. Aktualnie fort jest zamknięty dla odwiedzających i nie ma informacji odnośnie tego kiedy będzie ponownie dostępny do zwiedzania.  Jedyną szansą ujrzenia chociaż kawałka tego obiektu jest zejście na plażę i obejrzenie zewnętrznej ściany.

Co do samej plaży to pierwszy raz miałem okazję zobaczyć tak wielką różnicę w szerokości plaży względem odpływów i przypływów.  Nad Bałtykiem nie ma aż tak dużej różnicy, a tutaj nad morzem Celtyckim w czasie odpływu plaża miała kilkadziesiąt metrów długości.  Dziwnym zwyczajem jest również wjeżdżanie samochodem na plażę i rozkładanie wszystkich rupieci koło niego, to też zwyczaj którego u nas nie ma i szczerze powiedziawszy bardzo dobrze bo wygląda to okropnie i prymitywnie.

Akurat my zastaliśmy morze w czasie odpływu więc można było się wybrać na okoliczne klify, które mają niewątpliwie swój urok aczkolwiek trzeba mocno uważać, żeby się po nich nie przejechać.  W klifach można znaleźć też pozostałości po jakichś budowlach, z morza musi wyglądać to przecudownie.Duncannon Fort Duncannon FortKlify w DuncannonCzwarty dzień chyba zostanie mi na długo w pamięci ze względu na przepiękne widoki. Widoki zapierające dech w piersiach.  Z rana podjechaliśmy ponownie do Duncannon i stwierdziliśmy, że pójdziemy z kapcia aż do Hook Lighthouse czyli latarni morskiej na półwyspie Hook Peninsula. Miejscowi nie chcieli uwierzyć, że zamierzamy tam dojść na piechotę, przecież to AŻ a dla nas tylko około 20km w jedną stronę. Chyba nas wzięli za lekkich wariatów.  Droga do samej latarni była po prostu cudowna. Bardzo mały ruch a widoki przepiękne, takie jak w wyobrażeniach o zielonej Irlandii.

Po drodze napotkaliśmy opuszczony kościół wraz z małym cmentarzem. Takie obiekty nie są niczym rzadkim na tych terenach. Templetown ma bardzo ciekawą historię.  W 1172 roku król Anglii – Henryk II, oddał tereny należące do portu Waterford templariuszom, którzy właśnie w tym miejscu założyli swoją siedzibę główną. W 1307 roku stracili te tereny na rzecz ultra mocnej kawalerii – Knights Hospitaller, którzy przebudowali budynek na ufortyfikowany kościół, którego ruiny możemy do dzisiaj oglądać. Tuż za kościołem można ujrzeć wspaniały widok na zatokę zwaną Temple Bay.

Po 20 kilometrach wędrówki dotarliśmy do latarni. Przez tych kilka godzin wędrówki nie spotkaliśmy nikogo kto by szedł tam z kapcia, wszyscy samochodami. Prawdopodobnie jest to najstarsza działająca latarnia na całym świecie choć aktualnie już nie używana ze względu na brak takiej potrzeby. Położona jest na cudownych klifach, na które można zejść i napawać się wspaniałością tego krajobrazu. Uwielbiam takie miejsca.  Obraliśmy trochę inną drogę powrotną i po prostu wskoczyliśmy na pobliskie pola i zamiast wracać znów drogą to szliśmy klifem i łąkami dochodząc do wioski rybackiej Slade, w której znajduje się również stary aczkolwiek tylko XVI wieczny zamek oraz mała przystań.   Opłacało się poświęcić nogi dla tych wszystkich widoków i tego, świetnego spaceru.Widok na Dunmore EastRuiny TempletownWidok na Dunmore EastHook LighthouseHook LighthouseKlify przy Hook Lighthouse i jaKlify w okolicach FethardWidok na Hook LighthouseMały port w SladeZamek w SladeSlade

 

Dodaj komentarz