CHINY: W pociągu do Datong (21.09.2016)

Mój organizm inaczej pracuje kiedy jestem na jakimś wyjeździe. Nie potrzebuję budzika by się obudzić o konkretnej godzinie. Budzę się z automatu i nie mogę dalej spać. Może to po prostu strach przed tym, że się spóźnię na pociąg albo autobus. Nie wiem.  Dzisiaj kolejny dzień spędzony w pociągu, w drodze.  Jestem coraz bliżej Pekinu. Datong do którego dojeżdżam, dzieli od stolicy tylko 370 kilometrów – to mało jak na chińskie realia.  Rano, będąc jeszcze w Pingyao, gospodarz podwiózł mnie za drobną opłatą na dworzec. Naprawdę poruszanie się tu środkiem zmotoryzowanym jest szalenie niebezpieczne patrząc się jak jeżdżą kierowcy. Stówą pod prąd na czołowe? Spoko, tutaj to żaden problem. Tutaj to norma. 

Wydaje mi się, że bez pomocy hosta nie udałoby mi się kupić biletu. Dworzec w Pingyao przypomina nasze stare dworce autobusowe z jeszcze starszą obsługą w biletowym okienku. Nikt nie mówił po angielsku także nie miałbym szans się dogadać.  Udało się kupić bilet nawet z miejscem siedzącym choć byłbym w stanie i nawet sobie postać. Skoro 18 godzin wytrzymałem to i 7 nie nie byłoby żadnego problemu.

Dworcowe procedury są bardzo ciekawe. Na każdy dworzec w Chinach wchodzi się tak samo, przez bramki. Trzeba przejść odprawę, potem ochrona sprawdza laserami z każdej strony i dopiero można przejść do poczekalni. Następnie, kiedy zbliża się godzina odjazdu, ludzie ustawiają się do wyjścia z poczekali, którego strzeże oczywiście ochrona. Kiedy dostanie znak, że można otworzyć drzwi, wtedy każdy po kolei przechodzi pokazując bilet. Wychodząc na peron nie biegnie się na lewo i prawo, przepychając się.  Znów pracownicy dworca ustawiają ludzi w rządkach po kilka osób co 10 metrów. Wygląda to bardziej jak czekanie na pociąg do obozu.  Jak pociąg podjeżdża to też nie biegnie się taranując wszystkich w poszukiwaniu swojego wagonu, trzeba odczekać aż pociąg się zatrzyma i dopiero kiedy obsługa da znać, można zacząć szukać swojego miejsca.
ChinyChinyLudzi było dużo przez pierwsze cztery godziny. Cała trasa Pingyao – Datong liczy 19 stacji ale pociąg chyba jechał z Xi’An. Tym razem poczułem się ak prawdziwa atrakcja turystyczna. Początkowo ludzie robili mi zdjęcia z ukrycia ale zmieniło się to gdy pani, która usiadła obok, poprosiła o wspólne zdjęcie. Początkowo też próbowała partyzantki tak by uchwycić i mnie i samą siebie ale po wielu, nieudanych próbach w końcu się przemogła i zagadała. Zgodziłem się bo co mi innego zostało. Cieszyła się jakby wygrała milion dolarów a to było tylko selfie. Tutaj biały człowiek z Europy to wyjątek, który jednocześnie jest stale obserwowany. Teraz już wiem jak czują się te wszystkie gwiazdy kiedy prosi się ich o wspólne zdjęcie…   Zaraz po pani przyszli panowie, aż dwaj. Próbowali coś zagadać po chińsku ale nie doczekali się żadnej odpowiedzi więc też zrobili cyk i drugie cyk i sobie poszli.

Przejeżdżam przez pola, wioski i małe miasteczka. Panuje tu dziwna architektura. Ludzie mieszkają tu w ogromnych wieżowcach albo małych, ceglastych domkach i nic tutaj nie trzyma się żadnego porządku. Ciekaw jestem czy te tereny mają jakiś plan zagospodarowania czy po prostu tu się buduje tam gdzie ma się ochotę. Nowe wieżowce faktycznie robią wrażenie. Ładnie i schludnie wykonane budynki, które zdają się nie mieć końca i znikają gdzieś w chmurach.  Większość z nich ma niczym nie zakłóconą przestrzeń ze wszystkich czterech stron. Dziwnie wyglądają takie słupki pobudowane pośrodku niczego.
Chiny ChinyObszar wyżynny z mało urozmaiconą roślinnością. Gdzieniegdzie biegają kozy, czasami konie ciągnące naczepy. W każdym poletku, nawet tym najmniejszym wciąż pracują ludzie. Chińczycy są pracowici, to widać.  Wydaje mi się, że w większości rośnie tu kukurydza, którą się tutaj ręcznie zbiera. Mimo że ludzie pracowici to jednak widać lekkie marnowanie potencjału ludzkiego.  Przykładem mogą być tutaj policjanci którzy potrafią stać w środku pola i patrzeć przed siebie i tak cały dzień… nie wiem czego pilnują ale jest ich tu dużo.
==========================================================================
Zrobiło się ciemno przez co czuję się mniej bezpiecznie. W pociągu zrobiło się pusto, została garstka ludzi ale póki co to, ta blaszana konstrukcja sprawia chociaż prowizoryczne poczucie spokojnej duszy. Gorzej będzie wyjść na miasto tym bardziej, że hostel mam kawałek drogi od dworca. Kilka tysięcy kilometrów od domu, w obcym mieście i z plecakiem, który jest całym moim aktualnym dobytkiem.

Dodaj komentarz