CHINY: Zamulony Datong (22-23.09.2016)

W Datongu miałem zobaczyć wiele rzeczy. Chciałem odwiedzić Groty Yuangang, Wiszące Świątynie Xuan Kong Si i pojechać w góry Heng Shan. Nie udało się zrobić żadnej z tych rzeczy gdyż dopadł mnie jakiś kryzys i praktycznie nie ruszałem się z hostelowego łóżka. Zdążyłem parę godzin pokrążyć po centrum miasta i porobić kilka zdjęć ale najważniejsze, że chociaż trochę się odmóżdżyłem przed długim pobytem w Pekinie.

Zdjęcia dodawane losowo, tradycyjnie 🙂

Do Datongu przyjechałem na wieczór. Zanim dotarłem do hostelu minęła 21. Całe szczęście obiekt w którym się zatrzymałem znajdował się w samym centrum więc w miarę łatwo było do niego trafić. Na nieszczęście miejsce to okazało się szalenie brudne, śmierdzące i na pierwszy rzut oka nienadające się do mieszkania, przynajmniej dla mnie. Odkręcając wodę pod prysznicem okazało się, że wąż jest nieszczelny i większość przecieka, na podłodze walały się śmieci a w całym pomieszczeniu panował dziwny zapach jakiejś zgnilizny. Jedyne co było tu dobre to cena. A mimo tych wszystkich tragedii zostałem tu aż trzy dni.

Pogoda dopisywała tylko pierwszy dzień. Było słonecznie nawet momentami aż za bardzo. Dwa kolejne dni to ciągły, nieprzestający padać deszcz. Może właśnie dlatego dosyć mocno zamuliłem bo co to za przyjemność zwiedzać w deszcz. Jedyne gdzie udało się wyskoczyć to do Walmartu na małe zakupy. Przy czym zjadłem tutaj pierwsze w życiu, chińskie żelki. Niestety okropnie smakujące.

Datong to bardzo brzydkie miasto. Takie nijakie, smutne, szare. Duża jego część jest aktualnie w remoncie więc zbyt wielu rzeczy się tu nie zwiedzi aczkolwiek ludzie do Datongu nie przyjeżdżają żeby zwiedzać to miasto samo w sobie. Przyjeżdżają tak ja tu planowo przyjechałem odwiedzić te trzy punkty, które są porozmieszczane poza miastem około godziny drogi do każdego od centrum. W centrum główną atrakcją są mury miejskie które teraz są w większości ogrodzone płotem. Trwają tu masowe roboty związane z budową fosy dookoła całego muru. Z tego co widać to dopiero początek więc jeszcze dłuższą chwilę będą modernizować ten obiekt. Można się przejść do Świątyni Huayan albo Świątyni Shanhua ale jest tak duże zainteresowanie ze strony chińczyków, że ciężko się dopchnąć po sam bilet a co dopiero wejść i coś zobaczyć. To tyle z atrakcji tego uroczego miasteczka. Więcej czasu poświęciłem na rozmyślanie o całej mojej wycieczce i ogólnie o Chinach.DatongDatong Datong Datong Datong Datong Datong Datong Datong Datong Datong Datong DatongInaczej wyobrażałem sobie swój wyjazd, miejsca w których będę, ludzi których poznam. Pierwszy raz zderzam się z azjatycką rzeczywistością i mam wrażenie, że ostatni. Najbardziej rozczarowany chyba jestem odnośnie tego gdzie jestem. Moje myślenie o świecie idealnym w Azji chyba legło trochę w gruzach. Prawdopodobnie stało się to już po wyjściu z lotniska w Qingdao. Tych kilka dni obserwacji wystarczyło, żeby wyrobić sobie zdanie o tym kraju i o ludziach którzy w nim żyją.

Mam wrażenie, że wylądowałem w jakieś dżungli po której biegają stworzenia. Jeszcze nie ludzie ale już nie małpy. Gdzieś tak pośrodku cywilizacji. Nie wiem czy całe Chiny tak wyglądają ale prawdopodobnie tak więc raczej opinia mi się nie zmieni. Przeraża mnie zachowanie mieszkańców tego państwa i choć z dnia na dzień powinienem się z nim oswajać to ja jednak zmierzam w drugą stronę – utwierdzam się w swoim przekonaniu. Całe życie myślałem, że w Polsce ludzie są beznadziejni ale czym więcej jeżdżę po świecie i odwiedzam różne państwa to tym bardziej przekonuję się, że jest zupełnie inaczej, że się bardzo myliłem. My – Polacy, choć często podzieleni z różnych względów mimo wszystkich podziałów wiemy co to współczucie, altruizm, pomoc drugiemu człowiekowi czy nawet zwykły uśmiech. Tutaj nie dostrzegam żadnej z tych rzeczy a to powinny być kwestie podstawowe w dzisiejszym świecie, nawet w szalonej Azji.

Mógłbym powiedzieć, że Chińczycy zachowują się jak podludzie i tak też myślę i będę myślał. Z drugiej strony jednak trzeba wziąć pod uwagę, że to jest zupełnie inna kultura, która kształtowała się przez tysiące lat na innych wzorcach, oparta jest o inne myślenie, działania. Próbuję to jakoś zrozumieć ale póki co jest z tym ciężko.
Datong Datong Datong Datong Datong Datong Datong DatongChiny to taki kraj gdzie wychodząc na ulicę nie wiem co mnie czeka. Oczywiście można tak powiedzieć o każdym miejscu na świecie ale tutaj to stwierdzenie wydaje się mocno uwarunkowane tym co się dzieje. Wychodząc za drzwi hostelu każdy próbuje mnie rozjechać. Nawet stojąc na chodniku potrafią jechać tu rozpędzone samochody już nie mówiąc o szalonych kierowcach motorów i skuterów. Mam wrażenie, że nie ma tu żadnego kodeksu drogowego, że każdy jeździ jak mu się podoba przy czym umiejętności kierowców nie odzwierciedlają tego czym jeżdżą. Jazda na czerwonym świetle to coś powszedniego, brak kierunkowskazów, wyprzedzanie na trzeciego, wyprzedzanie gdzie się da, jazda pod prąd i nieustanny dźwięk klaksonów to nieodzowna część każdego, chińskiego kierowcy. Tak wygląda codzienna droga do pracy, szkoły, na zakupy przy czym dla mojego, europejskiego mózgu to jest nie do ogarnięcia.
W Korei myślałem, że pieszy jest traktowany jak śmieć, dopiero zobaczyłem jak wygląda traktowanie pieszych jak śmieci w Chinach. Tutaj pieszy nie ma nic do powiedzenia. Nawet zielone światło na pasach nie jest do przejścia a na pewno nie do bezpiecznego przejścia.

Kultura chińczyków też jest daleka od tego do czego jestem przyzwyczajony. Zachowania, które w Polsce byłby uznane za szczególnie niesmaczne i obrzydzające, przeznaczone dla elementu społecznego, tutaj zdają się być wszechobecne i traktowane jak gdyby nigdy nic. Nie wiem czy panuje tu jakiś savoir-vivre ale z tego co widać to nie. Inną sprawą jest to, że Chińczycy śmierdzą. Najlepiej czuć to w pociągu kiedy te wszystkie zapachy kumulują się w jednym pomieszczeniu. Czym? Przesiąknięci są całym tym jedzeniem, potem i papierosami a patrząc po ludziach z tego kraju, którzy żyją w hostelu w którym przebywam, to z higieną codzienną też mają problem.

Ciekawe co myśli przeciętny Chińczyk, który odwiedza Europę. Jakie są jego spostrzeżenia i czy bardziej podoba mu się na starym kontynencie czy w swoich brudnych i zanieczyszczonych Chinach. Może uda mi się tego dowiedzieć, mam jeszcze trochę czasu…

Dodaj komentarz