Festiwal San Remo – 2017

Zakończył się 67 Festiwal Piosenki Włoskiej w San Remo. Tak jak dwa lata temu, rok temu tak i w tym udało się obejrzeć wszystkie pięć wieczorów. Już w grudniu czekałem na oficjalną listę artystów którzy wezmą udział w tym wydarzeniu. Gdy zobaczyłem od razu się ucieszyłem. W ostatnich latach mam ogromne szczęście, że w festiwalu bierze udział wiele moich ulubionych muzyków. Zawsze lubię czas po konkursie z prostego powodu – wydaje się mnóstwo nowych płyt, to taki gorący miesiąc dla wydawnictw muzycznych i dla takich zagorzałych fanów jak ja. Także teraz oprócz tego, że playlista powiększyła się o kolejne przeboje z samego San Remo to jeszcze dojdą nowe płyty do kupowania, słuchania i wychwalania jakie to nie są świetne… o faktycznie takie będą. No i nie ukrywam, że sam festiwal zakończył się także moją, małą, osobistą wygraną. 😎  

W tym roku festiwal kolejny raz poprowadził Carlo Conti oraz po raz pierwszy i miejmy nadzieję ostatni, Maria De Filippi. Tyle lat do prowadzenia San Remo zapraszano piękne kobiety a tym razem coś im nie wyszło, nie dość, że była mało urodziwa to jeszcze mało przyjemna a wręcz odpychająca. Za to Carlo jak zawsze, świetnie poprowadził całość, bardzo naturalnie i zabawnie.

Tak jak w tamtym roku zacznę od Nowych Propozycji (Nuove Proposte). Przyznam szczerze, że w tym roku nie zachwyciły poziomem wręcz były po prostu słabe. Chodzą plotki, że wyniki były z góry ustalone ale nie lubię zagłębiać się w takie teorie nie mając twardych dowodów na potwierdzenie tego. Kategorię nowych propozycji wygrał Lele z piosenką Ora Mai. Utworem, który szybko zniknie w głowach ludzi, utworem bez tego czegoś co potrzebne by z piosenki zrobił się przebój, utworem o którym za miesiąc nikt nie będzie pamiętał ale wygrał i to z dużą przewagą co idealnie obrazuje jaki był poziom tej części konkursu. Drugim utworem który można byłoby wyróżnić na siłę to byłby Francescu Guasti z piosenką Universo. Chłopak ma bardzo ciekawą barwę głosu, taką jaką lubię – z lekką chrypą aczkolwiek utwór za bardzo przegadany a takich z kolei już nie lubię.

Jeśli ja miałbym głosować na zwycięzców tegorocznej edycji festiwalu to klasyfikacja występowałaby następująco:

1. Francesco Gabbani – Occidentali’s Karma
Nie ma tutaj nawet co dyskutować, utwór zdecydowanie zasłużył na wygraną. Francesco obserwuje już od zeszłego roku kiedy to wygrał San Remo w kategorii Nuove Proposte z piosenką Amen. Cały album Eterntamente Ora który wydał po tamtym festiwalu jest świetny i taki trochę inny. Inny tak samo jak Gabbani. Może się wydawać, że Francesco nie śpiewa nic nadzwyczajnego ale jednak wprowadził pewną nowość do włoskiej muzyki zarówno jeśli chodzi o aranżacje utworów jak i o teksty, które są bardzo metaforyczne, głębokie a przy okazji świetne. Tak samo jak w tamtym roku tak i w tym do piosenki artysta ten przygotował ciekawą choreografię co również stanowi element wyróżniający go bo artyści występujący na San Remo są raczej mało aktywni w czasie występu. Już po pierwszych dwóch wieczorach było wysoce prawdopodobne, że Gabbani zawalczy o zwycięstwo z Fiorellą Mannoia i zawalczył wygrywając w finałowym wieczorze przewagą 4% głosów. Teraz czekać tylko na całym album Occidentali’s Karma no i na jego występ na Eurowizji w maju gdzie zaprezentuje swój kraj.

2. Sergio Sylvestre – Con Te
Nad drugim miejsce musiałem się bardzo dobrze zastanowić bo kandydatów było kilku. Ostatecznie dałem go panu Sergio Sylvestre z jego piosenką Con Te. Tego artystę poznałem dopiero kiedy ujrzałem listę biorących udział w tegorocznym San Remo. Nic mi on nie mówił, nigdy wcześniej go nie widziałem a jednocześnie obstawiano go w roli faworyta jeszcze w przed konkursowych wywiadach. Krótki wgląd w biografię i szok, że Sylvestre nie jest Włochem czyli nie powinien brać w ogóle udziału w tym konkursie. Dwa lata temu wystąpiła nie włoszka Lara Fabian i nie zakwalifikowała się nawet do finału i myślałem, że tu może być podobnie. A jednak nie, Sergio zaśpiewał bardzo ładną, romantyczną balladę i ostatecznie zajął 6 miejsce.

3. Michele Zarrillo – Mani Nelle Mani
Zarrillo słucham już kilka lat, mam kilka jego płyt i można stwierdzić jedno – on się nigdy nie zmienia. Większość jego twórczości brzmi dosyć podobnie ale przy okazji i świetnie. To bardzo uzdolniony kompozytor i tekściarz chociaż nigdy większej kariery nie zrobił. W jego festiwalowym utworze nie ma jakichś większych fajerwerków ale jest w nim coś co każe odtwarzać go wciąż na nowo i na nowo, raz po razie. Delikatna aranżacja okraszona romantycznym tekstem, można by rzec: typowa, włoska piosenka o miłości jakich pełno. Włosi w tym roku chyba też tak pomyśleli bo Michele ostatecznie zajął dopiero 11 miejsce.

4. Al Bano – Di Rose E Di Spine
Nie ukrywam, że czekałem na występ Al Bano chociaż niekoniecznie podobał mi się sam jego udział. Każdy kto się trochę interesuje włoską muzyką wie, że San Remo to nie jest ten sam festiwal co kilkanaście lat temu i aktualnie rządzi się innymi prawami a jedno z tych praw jest takie, że festiwal nie lubi „starych gwiazd”. No i tym razem się to sprawdziło i Al Bano nie dostał się nawet do finału a szkoda bo miał naprawdę świetny utwór. Moim zdaniem, piosenka jedna z lepszych w ostatnich latach twórczości Ala. Świetna aranżacja Alteriso Paolettiego, który zresztą dostał za to nagrodę, romantyczny tekst i czego chcieć więcej? Fakt, że w pierwszym wieczorze występ Al Bano się zupełnie nie udał, mocno chrypiał, ciężko momentami było słuchać ale już w czwartym wieczorze wypadł perfekcyjnie a jednak to nie wystarczyło żeby przejść chociaż do finału. Przykry jest też fakt, że na głosowanie składały się też punkty jury, od którego Al Bano dostał całe 0% głosów. Moim zdaniem to jest skandal no ale cóż, piosenka została, jest bardzo ładna i warto jej słuchać.

5. Ermal Meta – Vietato Morire
O tym artyście też zbyt wiele wcześniej nie słyszałem. Wiem, że tworzył sporo piosenek dla innych a dla siebie raczej tak skromnie. Utwór uplasował się na trzecim miejscu w konkursie a w ostatecznym głosowaniu zabrakło niewiele do drugiego miejsca. Już teraz myślę, że jest poważnym kandydatem do wygrania kolejnej edycji jeśli zdecyduje się na udział. Piosenka jest naprawdę dobra, taka festiwalowa – wpadająca w ucho a i samo jej przesłanie jest świetne.

6. Fabirizo Moro – Portami Via
Fabrizio to również świetny autor piosenek. Jego utwór Pensa z którym wygrał San Remo w kategorii Młode Talenty w 2007 roku do dzisiaj pozostaje ważnym utworem w historii włoskiej muzyki. I Portami Via jest bardzo podobne właśnie do tej piosenki z przed 10 lat chociaż tegoroczny utwór jest bardziej dojrzały, bardziej metaforyczny i chyba ładniejszy. Moro w konkursie zajął 7 miejsce czyli w tym wypadku zgadzam się z głosami jury i telewidzów.

7. Giusy Ferreri – Fa Talmente Male
Tutaj tak jak w przypadku Al Bano, nie mam pojęcia czemu ta artystka nie dostała się nawet do finału. Kiedyś jej wokal mnie bardzo denerwował ale z czasem się przyzwyczaiłem i aktualnie lubię kilka jej pioseke. Fa Talemente Male okazało się świetnym kawałkiem ale ewidentnie nie przypadł on do gustu ani telewidzom ani jury bo ostatecznie znalazł się na samym końcu konkursu. Ludziom chyba słoń na ucho nadepnął.

8. Chiara – Nessun Posto A Casa Mia
Świetny, melodyjny utwór. Chiara już dwa lata temu mi przypadła do gustu i od tamtego momentu od czasu do czasu pojawia się w odtwarzaczu. W tym roku postawiła na delikatną balladę opartą na klawiszach. Bez fajerwerków ale klimat bardzo przyjemny.  Długo się nie mogłem do niej przekonać, musiałem kilkanaście razy przesłuchać ale w końcu udało mi się ją polubić.  W konkursie zajęła 11 miejsce.

Do wyróżnionych mógłbym zaliczyć jeszcze Paolę Turci i jej piosenkę Fatti Bella Per Te do której nie mogłem się długo przekonać ale ostatecznie uległem. Marco Masini i utwór Spostato Di Un Secondo, szczerze powiedziawszy liczyłem na coś ciekawszego po Marco, który jest jednym z moich ulubionych artystów. Piosenka totalnie w jego stylu ale coś w niej zabrakło. I to tyle jeśli chodzi o kategorię Big. Reszta to utwory bardzo przeciętne a niektóre wręcz odpychające jak choćby Ron czy Fiorella Mannoia, której fenomenu nie rozumiem.

Wieczór coverów był w tym roku wyjątkowo nudny chociaż tracklista zapowiadała coś naprawdę dobrego. Większość artystów miało słabo dopasowane utwory do swoich umiejętności wokalnych i czucia danego utworu. Słychać było, że nieporadzili sobie z coverami. Jednak jeśli miałbym coś wyróżnić to tylko dwa utwory:

1. Ermal Meta – Amara Terra Mia
W oryginale utwór powstał w 1973 roku i śpiewany był przez legendarnego Domenico Modugno. Ermal zasłużenie wygrał nagrodę za najlepszy cover a to ze względu na to prześwietne, technicznie rewelacyjne wykonanie. Pokazał tu swój cały, wokalny asortyment i tak jak wspomniałem wcześniej, to gwiazda która dopiero zacznie błyszczeć jeśli będzie dalej tworzyć tak dobre piosenki i tak dobrze śpiewać. Niestety nie znalazłem video.

2. Michele Zarrillo – Se Tu Non Torni
Wspaniały utwór w oryginalnym wykonaniu Miguela Bose. Tekst również jest ładny, na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to piosenka o miłości międzyludzkiej ale to utwór poświęcony psu, który odszedł Miguelowi. Tą piosenkę pierwszy raz zaśpiewał w 1994 roku na Festivalbar. Michele świetnie wykonał ten cover nawet mam wrażenie, że trochę lepiej niż oryginał a to za sprawą ciekawszej aranżacji no i tej końcówce która jest po prostu piękna. Szkoda, że San Remo niedoceniło i dało ostatecznie przedostatnie miejsce.

Od 3 lat władze San Remo zapewniają naprawdę godnych tego miejsca gości specjalnych. W 2015 roku pojawił się Tiziano Ferro, Biaggio Antonacci, Gianna Nannini czy Al Bano z Rominą. Rok temu zaproszono Laurę Pausini, Erosa Ramazzotti i grupę Pooh. W tym roku pojawiły się kolejne legendy włoskiej muzyki: Giorgia i wyczekany przeze mnie i cały Teatr Ariston – Zucchero. Miło było zobaczyć powrót po 30 latach na teatralne deski. Chociaż Zucchero w wywiadach zapowiedział, że nie zaśpiewa piosenek z którymi ponad 30 lat temu występował na festiwalu to jednak wybrał wspaniałe utwory z najnowszej swojej płyty Black Cat: Ci Si Arrende i Partigiano Reggiano oraz Miserere który był jednocześnie hołdem dla Luciano Pavarottiego. Giorgia natomiast zaśpiewała medley swoich „sanremowych” piosenek i muszę przyznać, że czym starsza tym piękniejsza a jej głos czym bardziej dojrzalszy tym jeszcze wspanialszy. Z zagranicznych artystów pojawił się Robbie Williams który bardziej niż śpiewaniem to zajął się całowaniem z prowadzącą, Ricky Martin, który rozruszał trochę tą wiecznie, smutną widownie i zespół LP ze świetnym utworem Lost On You.

Opinie na temat tegorocznego San Remo są naprawdę różne. Natrafiłem na wiele recenzji jakoby wyniki były ustawione przez prowadzącą festiwal Marię De Filippi gdyż to ona miała wskazywać kto ma odpaść, kto ma przejść dalej. Oczywiście to tylko plotki ale w każdej plotce zawsze trochę prawdy jest. Tak więc zrobił się duży szum wokół wyeliminowanych piosenek bo trzeba szczerze przyznać, do finału weszły o wiele gorsze utwory niż te, które odrzucono. Długo przeglądałem wyniki procentowe poszczególnych artystów i to od kogo je dostali. Łatwo z tego wysnuć parę wniosków: w tym roku San Remo polubiło nowości w postaci młodych artystów gdyż 23 letni Michael Bravi wygrałby festiwal gdyby liczono tylko głosy telewidzów. Artyści którzy występowali w muzycznych programach jak X-Factor byli zdecydowanie wyżej w klasyfikacji niż starzy wyjadacze jak Al Bano, Masini czy Zarrillo. Moim zdaniem metodyka głosowania jest najzwyczajniej słaba bo jeśli wliczamy w ostateczną pozycje głosy jury czy opinii publicznej to wiadomo, że większość zagłosuje według swój upodobań a nie wartości artystycznej jaką dany artysta zaprezentował. Dochodzimy tym samym do faktu, że festiwal jest trochę sprzedany ale to można stwierdzić już od kilku lat jeśli regularnie się go śledzi.

Cieszę się bardzo, że na Eurowizję pojedzie Francesco Gabbani. Wiem, że w Europie nikt nie zrozumie tekstu Occidentali’s Karma i o co tak naprawdę w tej piosence chodzi ale to jedyny, słuszny wybór Włochów. Przewiduję mu lokatę w drugiej dziesiątce chociaż męscy reprezentanci Włoch w konkursie Eurowizji są jakby trochę lepiej traktowani niż kobiety ale może to tylko dlatego, że jadą tam z lepszymi kawałkami.

Dodaj komentarz