Muzyczny poniedziałek #3 – Muzyczne statystyki część 3

Dzisiaj obrobimy Polski rynek muzyczny a przynajmniej jego część. Na samym początku dodać, że rynek muzyczny w Polsce jest dość ubogi, a raczej był bo teraz statystyki z roku na rok idą w górę, ale w latach 70-90 wydawano stosunkowo mało płyt w porównaniu do wytwórni we Włoszech, Hiszpanii czy Niemczech.  Mała produkcja oznaczała mały popyt. Wszelka muzyka zagraniczna wędrowała do nas na tzw pocztówkach dźwiękowych.

 

Pierwszą w historii nagrodę za ilość sprzedanych płyt dostał Czesław Niemen i legendarne Dziwny jest ten świat, który sprzedał się w nakładzie ponad 150 tysięcy egzemplarzy.  Kiedy w 1994 roku weszły na Polski rynek zagraniczne wytwórnie, zaczęto przyznawać platynowe płyty za 250 tysięcy sprzedanych albumów.  W tej ilości chyba niekonkurencyjny jest zespół Various Manx, który w 1994 zgarnął 4 platynowe płyty za album Emu, rok później (1995) 5 platynowych płyt za Elf‚a, w 1996 roku album Ego pokrył się podwójną platyną a album End wydany w 1997 roku jedną platynową płytą. 

Na liście znajdzie się miejsce także dla grupy Ich Troje, którzy otrzymali 2 razy status diamentowej płyty czyli za sprzedaż +350 tysięcy egzemplarzy.  Albumy z 2001 roku (Ad.4) i 2002 roku (Po piąte… a niech gadają) to właśnie te, które otrzymały diament.   Diamentowe płyty trafiły także do duetu Kayah & Goran w 2001 roku za album o tej samej nazwie a także do grupy Feel w 2008 roku za album również o tej samej nazwie. W 2006 roku Piotr Rubik zgarnął 2 diamentowe płyty w przeciągu kilku miesięcy.

Na przestrzeni lat rozdano dość dużo platynowych płyt, nie opisując każdego z nich, koniecznie trzeba powiedzieć o: Maryli Rodowicz, Edycie Górniak, Edycie Bartosiewicz, Liroy, Maanam, Hey,  Lady Pank czy Rafaeł Blechaczu który swoimi chopinowskimi koncertami zgarnął aż 7 platynowych płyt w jednym roku.

Warto w tym wszystkim powiedzieć o grupie Behemoth, która jeździ na koncerty po całym świecie. Koncertowali w całej Europie, Australii, Ameryce Północnej. Aż dziw, że przebili się, aż tak wysoko. Oczywiście to zasługa angielskich albumów ale z Polski są? są. Polska grupa? Polska!

W Polsce bardzo dużym zainteresowaniem cieszyły się wszelakie składanki, patrząc na lata 2000-2013, najwięcej nagród zdobyły właśnie przeróżne kompilacje a nie solowe albumy artystów. To pokazuje jak duże mamy wymagania odnośnie płyt, które moglibyśmy kupić, składanki nam się podobają bo przeważnie zawierają wszystkie przeboje, które lubimy, po za tym, są one bardzo różnorodne, na jednej składance można znaleźć kilkunastu artystów.  Ale to zauważyłem tylko na Polskim rynku, np we Włoszech nie cieszy się to aż tak dużym powodzeniem. Oczywiście są wydawane składanki ale nigdy nie przebiły solowych tworów.

Mało, którzy Polscy artyści się przebili w Europie i na Świecie. Największą porażką według mnie jest chyba Edyta Górniak, która mogła zrobić potężną karierę z jeszcze bardziej potężnym głosem. Jej pierwszą płytę wydano nie tylko w Polsce ale także w USA czy Japonii co zaowocowało sprzedażą na poziomie miliona egzemplarzy.  Drugi album zdobył status srebra w Portugalii i złota w Norwegii, za jej utwory odpowiadał człowiek, który wybił na szczyt Celine Dion a po roku 1999 stopniowo zjeżdżała w dół i niestety się stoczyła na samo dno.  To jest przykład genialnego zniszczenia potencjału, który mógł być naszym pięknym produktem importowym na świecie.

Dodaj komentarz