Archiwa tagu: michael

Michael Bolton – This is the Time (#007)

Jakiś czas temu była recenzja albumu Time Love and Tenderness, dzisiaj przenieśmy się o 5 lat do przodu od wydania tamtej płyty.
W 1996 roku Bolton kontynuował swoją światową trasę koncertową, promującą jego pierwszy, oficjalny best: Greatest Hits 1985-1995. Tournée zakończył z wielkim sukcesem we wrześniu dając ostatnie koncerty w Stanach Zjednoczonych. Nie dał chwili wytchnienia fanom i 1 października do wszystkich muzycznych sklepów w USA trafił jego najnowszy album: This is the Time, który promował singiel wydany kilka miesięcy przed premierą: Love is the Power.   Płyta jest zbiorem ulubionych piosenek świątecznych Michaela a także jego kompozycje specjalnie przygotowane na potrzeby tego przedsięwzięcia. Czytaj dalej

Muzyczny poniedziałek #2 – Muzyczne statystyki część 2

Pieniądze zarobione z box-office to jedno, a drugie to pieniądze zarobione ze sprzedaży płyt. Przeglądałem mnóstwo statystyk, przeróżnych artystów począwszy od naszych polskich po zagranicznych.

Na początku chciałbym się skupić na mojej ulubionej grupie czyli wędrujemy do Włoch i na sam początek kilka słów o jednym z najbardziej rozpoznawalnych Włochów na całym świecie – Eros Ramazzotti. Najbardziej dochodową płytą dla tego rzymianina jest album – kompilacja – Eros z 1997 roku. Na całym świecie sprzedało się ponad 8 milionów egzemplarzy, z czego ponad 6,5 w Europie. W USA osiągnął sprzedaż na poziomie pół miliona co dla włoskiego artysty na amerykańskim rynku jest liczbą powalającą na kolana. Połowa lat 90 była dla Ramazzottiego wprost idealna, rok wcześniej w 1996 roku wydał płytę Dove c”è musica która okazała się najlepiej sprzedanym albumem w jego karierze. Fani zakupili blisko 6 milionów egzemplarzy z czego ponad 100 tysięcy w tak egzotycznym państwie dla włoskiego piosenkarza jak Brazylia. Czytaj dalej

Michael Bolton – Time, Love & Tenderness (#003)

Do pierwszej płyty Michaela Boltona podszedłem z ogromnym dystansem. Nie wiedziałem o tym facecie praktycznie nic, po za tym, że miał świetne, długie włosy i wygląd zadufanego w sobie dupka. Album zakupiłem przez przypadek – kosztował kilka złoty, także nawet jakby się nie spodobał to bym nie stracił zbyt wielu pieniędzy.  Naprawdę długo się ociągałem z włożeniem jej do odtwarzacza, przypadkowy zakup, niechęć do amerykańskich artystów i wiele innych czynników, które sprawiły, że tak długo zwlekałem. Czytaj dalej