Archiwum

Posty oznaczone ‘rynek muzyczny’

Płyty dla milionerów

Czerwiec 16th, 2010 2 comments

Denerwuje mnie to.  Idę do sklepu, któregokolwiek gdzie sprzedają płyty cd. Cena waha się między 30 a 50zł. Są tańsze badziewia typu składanki disco polo czy coś podobnego ale to jest produkt z góry skazany na nie powodzenie.  Myślę, sobie: sklepy dodają do każdej płyty vat wynoszący 22 procent i marże, więc na pewno na internecie znajdę taniej, choćby na allegro. I co się okazuję? na internecie jest jeszcze drożej.

Polska na tle innych państw jest dość ubogim krajem.  W Polsce PKB na jednego mieszkańca wynosi 13,799$ (46,088zł*). Dla porównania w USA: 46,820$ (156,378zł*) oraz Włochy: 38,700$ (129,258zł*). Teraz biorąc pod uwagę cenę płyty z serwisu amazon.com: Toto Cutugno – L’italiano która kosztuje 7$ (23,38zł*) w Polsce dostanie się ją za 59,99zł (17,9$) czyli lekko ponad 2 razy więcej.  Biorąc pod uwagę zarobki w USA przeciętny amerykanin mógłby kupić 22,339 takich płyt a przeciętny polak 6,584 i dla porównania włoch: 18,465 płyt.  Oczywiście to są tylko dane statystyczne ale można wywnioskować dużo.

Bardzo niski import płyt zagranicznych artystów przyczynia się do słabej sprzedaży, ludzie powinni mieć w czym wybierać zwłaszcza jeżeli chodzi o ich ulubionych artystów ale niestety polskie sklepy sprowadzają tylko to co się najlepiej sprzedaje nie patrząc na innych klientów. W życiu nie widziałem w żadnym sklepie maxi-singli które jak dobrze wiemy sprzedają się lepiej niż same płyty cd ponadto są zapowiedzią całego albumu. Z uwagi na to, że jest internet ludzie mniej kupują płyt niż w poprzednich latach, wytwórnie tłumaczą się tym iż cena albumu spowodowana jest nadmiernym ściąganiem jej z internetu. I tu robi się pętla. Skoro widzę, że płyta którą bym z chęcią kupił kosztuje krocie to wiadomo, że ściągnę ją z internetu.

Dużo ludzi szuka płyt na bazarach i targach gdyż tam nie obowiązuje żadna marża i vat, tyle, że na sprzedaż trzeba mieć pozwolenie a wiadomo że przeciętnemu Kowalskiemu nie będzie chciało się miotać miesiącami w urzędach i prosić się o papierek.  Dlatego na sprzedaż idą tylko płyty winylowe które zdecydowanie powracają na obecny rynek gdyż już w nie których sklepach można kupić nowiutkie winylki ale za cenę taką że łeb wybucha.

Czy kiedyś będę mógł pójśc do sklepu i kupić sobie oryginalną płytę ulubionego artysty za 20-25zł? Czy ceny bedą tylko rosły? jeżeli to drugie, to nie długo przestanie się wydawać płyty bo będzie to nie opłacalne ani dla artysty ani dla wytwórni i sklepów.  Nie które płyty mimo że są / były drogie to stoją na mojej półce, jednak to tylko wyjątki.

(* cena dotyczy dzisiejszego kursu dolara czyli 3,34)

Trochę o rynku muzycznym.

Kwiecień 1st, 2010 4 comments

Gdzieś słyszałem takie zdanie

Muzyka jest jak ocean a słuchając tylko jednego kierunku pływasz tylko w małej zatoce

Po części się z nim zgadzam, muzyka to wielki ocean, powierzchnią przewyższający wszystko co istnieje, milion gatunków muzycznych, sto milionów zespołów i miliardy piosenek. Na samym dnie pływają zespoły zapomniane, po które już nikt nigdy nie sięgnie, nikt ich nie wyciągnie na wierzch.  Gdzieś po środku znajdziemy artystów których też nikt nie słucha, ale mają dużo swoich fanów którzy zrobią dla nich wszystko, kochają ich za muzykę,  i to właśnie dla nich warto tworzyć.  No i 3 część czyli ta znajdująca się najwyżej, wszystkie gwiazdy muzyki,  które co prawda nie umieją śpiewać ale do tego dojdziemy potem.  Ta ostatnia część jest najgorsza i najmniej utalentowana, wywołująca skandale wokół swojej osoby, śpiewają dla pieniędzy, dla sławy, nie z miłości do muzyki.

Z roku na rok poziom muzyki na świecie brutalnie spada w dół, pojawiają się osoby głupie i puste jak hm..  jak blondynki :) . A skoro artysta jest pusty to i jego muzyka jest pusta, bez serca, bez uczuć i potem pojawiają się takie hiciory o pomarańczy w szklance czy innych głupich głupot. I tutaj przytoczę kolejne dobre zdanie potwierdzające to stwierdzenie tym razem będzie to fragment „Świat według kiepskich”

Panie Paździoch, skoro kasety się sprzedają to znaczy, że jest popyt, a skoro jest popyt to mnie to gówno obchodzi o czym te piosenki są

To zdanie Panny Haliny Kiepskiej idealnie podsumowuje sytuacje związaną z dzisiejszą muzyką. Typowe komercjalne g…o.  Teraz rzadko kto się trzyma swojego stylu śpiewania, każdy robi pod widownie tzn: gra taką muzykę, jaką lubią ludzie i za którą najwięcej kasy zapłacą.  To smutne doprawdy i pięknym przykładem ostatnich miesięcy jest choćby Agnieszka Chylińska ze swoją wspaniałą płytą „Modern Rocking” które oceniam na 0 w skali 0-10  a i te zero i tak za dużo. Ale co z tego? Ludzie to kupują co gorsza, i im się to podoba…

Ogólnie polski rynek muzyczny mam głęboko w d**ie, ale ze smutkiem obserwuje jego poczynienia. No cóż, ale to już nie ode mnie zależy czego ludzie słuchają.

Ostatnio skupuje płyty winylowe, po paru odsłuchaniach moich ulubionych utworów na adapterze stwierdzam że ta muzyka ma duszę, jest żywa, można ją dotknąć. Wspaniale, co raz więcej pojawia się sklepów oferujących stare płyty w stanie idealnym / bardzo dobry. Za na prawdę nie wielkie pieniądze można kupić winyle dobrych, znanych zespołów.  Oczywiście mówiąc o sklepach miałem na myśli allegro i ebay i podobne serwisy.  Stwierdzam, że kolekcjonowanie płyt to wielka frajda, i olbrzymia radość kiedy się kupi coś co wiesz, że mało kto ma a dla ciebie dodatkowo ma to jakąs wartość sentymentalna itp itd. Pomału powraca moda na płyty analogowe, ale za jakieś 10 lat znowu znikną, tym razem na zawsze już, bo przecież nikt nie nagrywa winyli z muzyką hip hop/rap/techno/house.  Stara muzyka ma to coś, czego nikt nie zabierze i nikt nie zdobędzie, niesamowity urok i charyzmę która trzyma ją przy życiu, i ma się lepiej niż dzisiejsze przyśpiewki.
P.s Wybaczcie za tak długi okres nie pisania, ale brak czasu a jeszcze bardziej weny nie pozwoliły mi tu nic nabazgrać.