Archiwa kategorii: Podróże

POLSKA – Zimowo nad morzem

Zima, zima, zima – nie lubię zimy, nie lubię zimna.  Nie jestem z tych którzy w lato błagają o to by w końcu było zimno i spadł upragniony śnieg. Jestem tylko z tych którzy zimą marzą o szybkim powrocie ciepłych dni a najlepiej niekończących się ciepłych dni, miesięcy.   Tak byłoby najlepiej ale skoro zima jest to czasami trzeba skorzystać z jej uroków których niewątpliwie ma sporo. Oczywiście zima bez śnieg a zima ze śniegiem to dwie różne rzeczy ale kiedy już trochę spadnie tego białego puchu to grzechem byłoby nie pójść na zdjęcia.   Czytaj dalej

CHINY: Międzynarodowe Lotnisko w Pekinie (03.10.2016)

Już 9 godzin patrzę się w szybę przed sobą. Za dużym szkłem zamglone miasto a raczej jego peryferie. Widać duży lotniskowy parking, dworzec na który metro dowozi podróżnych, hotel. Na pierwszym planie co chwilę podjeżdżają autobusy z których wysiadają kolejni ludzie a już inni czekają by udać się w dalszą drogę. Czym później tym niebo zdaje się gęstnieć od smogu by tuż przed zmierzchem nie było nic wydać. Za 6 godzin wracam do domu.

Czytaj dalej

CHINY: Ulica Handlowa w Pekinie (02.10.2016)

Na dzień przed wylotem wybrałem się do dzielnicy handlowej w Pekinie. Choć wciąż jestem przeziębiony i kręci mi się w głowie to zdecydowałem, że nie mam ochoty spędzić kolejnego dnia leżąc w łóżku z klimatyzatorem nad głową. Pogoda była ładna, więc tylko ciepło się ubrałem i w drogę. Chciałem zrobić zakupy z jednego, konkretnego powodu, zostało mi trochę juanów a nie chciało mi się potem bawić w ich rozmienianie. Czego mogę szukać w jakimkolwiek miejscu na świecie jeśli mam trochę grosza? Oczywiście płyt. Poza tym popatrzyłem sobie na witryny najdroższych butików na świecie, zobaczyłem najbrzydszą galerię handlową w moim życiu i zostałem zaproszony do małej galerii sztuki. Czytaj dalej

CHINY: Odbiór paczki na przedmieściach (Pekin) (30.09.2016)

Przez cztery dni leżałem w łóżku z gorączką i potężnym przeziębieniem. W tym czasie stwierdziłem, że chcę wrócić do domu i kupiłem bilet powrotny z Pekinu do Warszawy. Teraz stwierdzam, że może się trochę pospieszyłem z biletem powrotnym aczkolwiek jednak cieszę się, że go mam i wracam do domu. Miałem wypocząć a po miesiącu w Azji jestem sto razy bardziej zmęczony niż kiedykolwiek a nie tak to miało wyglądać. Skoro trochę mi się polepszyło to umówiłem się po odbiór paczki w jednym z magazynów na peryferiach Pekinu no i wbrew pozorom, to była trudna misja do wykonania.  Czytaj dalej

CHINY: Plac Tian’anmen i Park Zhongshan (Pekin) (25.09.2016)

No jednak się nie udało.  Wstałem z katarem i lekkim bólem głowy ale nie przeszkodziło mi to w dzisiejszych planach. Chociaż nie ukrywam, ciągłe smarkanie nie pomaga w pozytywnym zwiedzaniu czegokolwiek.  Rzuciłem się od razu na najważniejsze punkty Pekinu – Plac Tian’anmen, który zasłynął z podobno krwawych protestów w 1989 roku.  Podobno krwawych bo ostatnio pojawia się dużo artykułów i opinii, które jakoby twierdzą zupełnie co innego. Oprócz wizyty w tym kultowym dla chińczyków miejscu, odwiedziłem także Park Zhongshan. Czytaj dalej

CHINY: Pierwszy dzień w stolicy (Pekin) (24.09.2016)

Pociąg na trasie Datong – Pekin pokonuje 350km drogi w prawie 7 godzin. Oblicz z jaką, średnią prędkością jedzie? No właśnie, doliczając postoje na przystankach to maksymalnie mknie 70km/h. Pociąg, którym jechałem do Pingyao jechał z prędkością 250km/h. Tak wygląda rozbieżność w komunikacji, tak wyglądają całe Chiny pod każdym względem. Góry i doliny, skrajności. Mnóstwo skrajności. Pobudka o 5 rano, szybkie pakowanie i w godziną, pieszą drogę z plecakiem na dworzec. Czemu pieszą? Nie chciało mi się tłuc autobusem. Oczywiście z ciężkim plecakiem to byłaby najlepsza opcja ale chciałem złapać trochę powietrza, chwilę się przejść o poranku, w końcu przede mną kilka godzin jazdy pociągiem. Znów przywołały mi się różne myśli. Po co? No właśnie, mam 7 godzin żeby sobie odpowiedzieć na to pytanie, wysiąść w Pekinie i cieszyć się życiem. Czytaj dalej

CHINY: Zamulony Datong (22-23.09.2016)

W Datongu miałem zobaczyć wiele rzeczy. Chciałem odwiedzić Groty Yuangang, Wiszące Świątynie Xuan Kong Si i pojechać w góry Heng Shan. Nie udało się zrobić żadnej z tych rzeczy gdyż dopadł mnie jakiś kryzys i praktycznie nie ruszałem się z hostelowego łóżka. Zdążyłem parę godzin pokrążyć po centrum miasta i porobić kilka zdjęć ale najważniejsze, że chociaż trochę się odmóżdżyłem przed długim pobytem w Pekinie. Czytaj dalej

CHINY: W pociągu do Datong (21.09.2016)

Mój organizm inaczej pracuje kiedy jestem na jakimś wyjeździe. Nie potrzebuję budzika by się obudzić o konkretnej godzinie. Budzę się z automatu i nie mogę dalej spać. Może to po prostu strach przed tym, że się spóźnię na pociąg albo autobus. Nie wiem.  Dzisiaj kolejny dzień spędzony w pociągu, w drodze.  Jestem coraz bliżej Pekinu. Datong do którego dojeżdżam, dzieli od stolicy tylko 370 kilometrów – to mało jak na chińskie realia.  Rano, będąc jeszcze w Pingyao, gospodarz podwiózł mnie za drobną opłatą na dworzec. Naprawdę poruszanie się tu środkiem zmotoryzowanym jest szalenie niebezpieczne patrząc się jak jeżdżą kierowcy. Stówą pod prąd na czołowe? Spoko, tutaj to żaden problem. Tutaj to norma.  Czytaj dalej

CHINY: Historyczne miasto w Pingyao (20.09.2016)

Rano pobudka, szybkie pakowanie, biegiem do metra i w drogę na północny dworzec kolejowy w Xi’An. O 11 ruszał mój super szybki pociąg.  Architektura towarzysząca szybkiej, chińskiej kolei jest naprawdę imponująca. Wspaniały dworzec w Xi’An, który ma ponad 20 terminali, wszystko nowoczesne, czyste i w ogóle nie pasujące do tego co widziałem w Chinach wcześniej.  Jadę do Pingyao – dawnego centrum biznesowego Chin, datowanego na 2700 lat, w którym dzisiaj można oglądać historyczną zabudowę miasta. Kolejny obiekt z listy światowego dziedzictwa UNESCO na mojej drodze.  Czytaj dalej

CHINY: Mury miejskie Xi’An (18.09.2016)

Xi’An nie zrobiło wczoraj zbyt dobrego wrażenia na mnie. Dzisiaj miałem nadzieję to nastawienie do tego miejsca trochę zmienić i pooglądać miasto z góry. Pogodę sobie wybrałem średnią bo pierwsza część dnia była mocno pochmurna a później do całej zabawy dołączył deszcz. Mimo to wybrałem się na prawie 15 kilometrową trasę dookoła murów, oczywiście z kapcia. Czytaj dalej