Festiwal San Remo – 2018

Festiwal San RemoWczoraj zakończył się 68 Festiwal Włoskiej Piosenki w San Remo czyli w skrócie: Festiwal San Remo. Tegoroczna edycja to dla mnie parabola odczuć i emocji. Począwszy od grudniowej radości kiedy to ujrzałem listę artystów biorących udział, przez okropne wrażenia muzyczne pierwszych trzech dni a kończąc na docenieniu niektórych utworów i poznaniu ich na nowo. Muszę przyznać, że w końcu zrozumiałem na cóż to i po cóż to przez tyle dni śpiewać jedną i tę samą piosenkę. Po przesłuchaniu kilku razy można inaczej do utworu podejść, usłyszeć inną jego interpretacje i samemu też inaczej zinterpretować. Możemy usłyszeć coś czego nie słyszeliśmy wcześniej. Skupić się na innych szczegółach np. na aranżacji czy na samym tekście czy na emocjach które przekazuje sam artysta. Każdy kolejny występ to zagłębienie się w piosenkę a przy tych najlepszych – odkrywanie jej na nowo.

Format konkursu

68 Festiwal w San Remo trwał od 6 do 10 lutego. Pięć wieczorów z muzyką. Według mnie w tym roku wybrano możliwie najgorszy format całego konkursu. W poprzednich latach w pierwsze dwa wieczory śpiewało po 10 artystów z kategorii głównej. Trzeci wieczór był to czas magicznych coverów gdzie każdy artysta przygotowywał swoją interpretacje wybranego utworu. Wieczór czwarty i piąty to były występy artystów z kategorii głównej z konkursowymi piosenkami. Taki format pozwalał na zaproszenie gości specjalnych dla których było zarezerowane dużo więcej czasu niż w tym roku. To także dawało różnorodność konkursu choćby przez wieczór z coverami którego w tym roku niestety zabrakło. Nie wiem czemu zmieniono coś co dobrze działało i co najważniejsze – podobało się ludziom. Mam tylko nadzieję, że w kolejnej edycji wrócą do tego formatu co był już od kilku lat.

Prowadzący

Tegoroczną edycję Festiwalu San Remo poprowadził Claudio Baglioni – legenda włoskiej muzyki, piosenkarz, kompozytor. Artysta którego płyty sprzedały się w ponad 50 milionowym nakładzie a jego największe przeboje utrzymywały się przez wiele tygodni na listach przebojów. Muzyk który na stałe zapisał się w historii muzyki rozrywkowej we Włoszech. Potrafił scalić swoimi utworami różne generacje dzięki czemu odniósł tak duży sukces. Romantyczne ballady, ambitne teksty i niesamowite aranżacje – tak w skrócie można określić twórczość pana Claudio.

Do towarzystwa zaproszono Pierfrancesco Favino – włoskiego aktora. Niestety muszę przyznać, że o ile z włoską muzyką jestem na bieżąco tak nie mam nic do czynienia z włoskim filmem. Pierwszy raz widziałem tego pana ale trzeba przyznać, że jako współprowadzący poradził sobie całkiem nieźle. Zabawny z inteligentnym poczuciem humoru wpasował się w standardy konkursu.

Oczywiście Festiwal San Remo nie odbyłby się bez pięknych kobiet. Tą piękną częścią w tym roku była Michele Hunziker. Wcześniej kojarzyłem ją tylko z faktu, że jest byłą żoną Eros Ramazzottiego. Teraz, po festiwalu, kojarzę ją jako świetną i błyskotliwą prezenterkę która idealnie poprowadziła festiwal. Jestem na prawdę pod wrażeniem. Huh.

Nowe Propozycje

Czas zacząć zasadniczą część postu. Na początek kategoria Nowe Propozycje (Nuove Proposte). W tym roku wśród nowości szału nie było. Zaprezentowało się łącznie ośmiu artystów z których wyróżnić mógłbym zaledwie dwóch. Pierwszym z nich jest Ultimo który zaśpiewał utwór Il Ballo Delle Incertezze. To właśnie on wygrał tegoroczny Festiwal San Remo w tej kategorii. Wygrał za sprawą głosów telewidzów bo gdyby patrzeć tylko na głosy eksperckiego jury i głosowania publiczności na widowni to aż tak kolorowo by nie było. Ultimo przedstawił ciekawą, romantyczną balladę do której sam napisał tekst i skomponował melodię. Początkowo może wydawać się utworem kiepskim jednak po kilku przesłuchanych próbach stwierdzam, że jest to zasłużony zwycięzca. Warto się przyjrzeć temu chłopakowi bo tworzy całkiem przyjemną dla ucha muzykę.

Numer dwa w tej kategorii to Mirkoeilcane i jego utwór Stiamo Tutti Bene. Artysta który nie ma wspaniałej skali głosu a jego wokal nie podbije serc milionów ale z pewnością znajdzie się grono któremu się to spodoba. Utwór bardziej mówiony niż śpiewany ale doceniony przede wszystkim za tekst i aranżację. Jeden z tych który nie powala na kolana ale trafia głęboko do serca. Za tę piosenkę Mirko zgarnął nagrodę krytyków im. Mia Martini, nagrodę za najlepszy tekst im. Sergio Bardotti’ego, nagrodę za najlepszą interpretację im. Enzo Jannacci’ego oraz nagrodę od firmy PMI Music za utwór niezależny. Warto dodać, że w klasyfikacji Nowych Propozycji uplasował się na drugiej pozycji.

Kategoria Campioni

Zastanawiałem się czy przedstawić własną klasyfikację czy po prostu napisać kilka słów o każdej piosence którą bym wyróżnił i zdecydowałem, że zostanę przy tym drugim. Zatem czas start.

1. Ermal Meta & Fabrizio MoroNon Mi Avete Fatto Niente

Gdy w grudniu zobaczyłem listę biorących udział w Festiwalu wiedziałem, że ten duet musi wygrać. Przed festiwalem bukmacherzy również określili ich jako faworytów do zwycięstwa. Ermal Meta – artysta który dopiero 2-3 lata temu pojawił się na dobre na włoskiej scenie muzycznej. Wspaniały i obiecujący kompozytor i tekściarz o delikatnym i przyjemnym dla ucha głosie. Fabrizio Moro to piosenkarz którego włoska widownia mogła usłyszeć już kilkanaście lat temu. W 2007 roku wygrał Festiwal San Remo w kategorii Nowe Propozycje. Charakteryzuje się mocnym i solidnym wokalem który wkomponowuje w swoje kompozycje. Połączenie dwóch takich osobowości musiało dać coś świetnego i niesamowitego. Tak też się stało.

Po pierwszym wieczorze nastąpiły pewne kontrowersje jakoby piosenka miała być plagiatem. Duet zawieszono na jeden wieczór jednak po weryfikacji przez RAI, panowie powrócili do konkursu i to z jakim wynikiem!

Non Mi Avete Fatto Niente to piosenka która powstała po zamachu w Manchesterze w czasie koncertu Ariany Grande 22 maja 2017 roku. To miała być swoista deklaracja, że świat nie boi się terroryzmu a lęk i strach nie wygra z miłością i nadzieją. Utwór rytmiczny w średnim tempie trochę przypominający folk z prostym i bezpośrednim tekstem. Oba wokale świetnie się razem zgrały i brzmiało to naprawdę dobrze. Cieszę się, że będzie można ich zobaczyć raz jeszcze w czasie konkursu piosenki Eurowizji który odbędzie się w Lizbonie. Z takim przekazem mają szansę wygrać i tam i tego im życzę bo zasłużyli.

2. Annalisa – Il Mondo Prima Di Te

W tej artystce jestem zakochany już od kilku lat. Trudno byłoby znaleźć ładniejszą włoską piosenkarkę niż właśnie Annalisa. Razem z cudowną urodą idzie też wspaniały wokal i świetne piosenki. W tym roku zaprezentowała romantyczną balladę momentami utrzymaną w klimacie lekkiego rocka. Łatwa i przyjemna piosenka która szybko wpada w ucho. W czasie wieczoru z duetami wystąpiła razem z Michelem Bravi i ta wersja jest chyba jeszcze lepsza niż nagranie studyjne.

3. The Kolors – Frida (Mai, Mai Mai)

Tych panów widziałem po raz pierwszy i właściwie słyszałem też po raz pierwszy. Włoski zespół założony w 2010 roku ale przez to, że śpiewali do tej pory tylko po angielsku, nie miałem okazji ich wcześniej usłyszeć. Z wyglądu chłopaki mogą trochę odstraszać i przerażać nadmiarem kolczyków i tatuaży ale na szczęście nadrabiają talentem. Początkowo piosenka zupełnie mi się nie spodobała ale po całym festiwalu stwierdzam, że jest warta wyróżnienia. Utwór oparty na perkusji i bębnach utrzymany w trochę mrocznym klimacie ale mocno klimatycznym. To też jeden z tych kawałków które są lekkie w odbiorze ale ciekawe.

4. Giovanni Caccamo – Eterno

Giovanni Caccamo to młody artysta który zadebiutował we Włoszech ze trzy lata temu również przy okazji Festiwalu w San Remo. W tym roku zaprezentował piękną i melancholijną balladę o życiu. Całość skomponowana na fortepianie z późniejszym udziałem skrzypiec i delikatnej perkusji. Uwielbiam takie utwory aczkolwiek na innych nie zrobiło to takiego wrażenia jak na mnie. Caccamo uplasował się w środku tabeli zajmując 10 miejsce. U mnie z pewnością będzie to jakiś czas latało na playliście no i czekam oczywiście na cały album bo jeśli zostanie utrzymany w identycznym klimacie to obowiązkowo będzie musiał wylądować na mojej półce.

5. Mario Biondi – Rivederti

Do tej pory z muzyką soul nie miałem zbyt wiele do czynienia. Po tym festiwalu chyba będzie musiało się to zmienić. Cóż za poezja wyśpiewana przez Mario Biondi. Po przesłuchaniu Rivederti mam wrażenie, że znajduję się późnym wieczorem w jakiejś knajpie na końcu świata popijając whisky. W rogu siedzi na hokerze facet w garniturze i kapeluszu i właśnie to śpiewa. Można naprawdę odpłynąć słuchając tego gościa. Polecam zagłębić się bardziej w jego dyskografię bo ma niesamowite piosenki. Głos ciepły i głęboki może bez wielkich możliwości ale on pokazuje, że nie trzeba nie wiadomo jakiego wokalu. Utwór unikatowy jak na standardy San Remo i tak też odebrała to publiczność i telewidzowie którzy razem uplasowali go na przedostatniej pozycji. Szkoda!

Goście specjalni

Tak jak wyżej wspomniałem, w tym roku goście specjalni zostali trochę byle jak potraktowani. W poprzednich latach ci co przyjeżdżali na dany wieczór jako superopsite mieli kilkanaście minut do wykorzystania na scenie, w tym roku większość mogła wykonać tylko jeden utwór. Większość gwiazd wystąpiło w duecie z Claudio Baglionim śpiewając zresztą jego piosenki. Moim zdaniem bardzo słabe to było no ale cóż.

Osobiście czekałem na występ chłopaków z grupy Il Volo. Zaśpiewali Nessun Dorma, Canzone Per Te i utwór którego wcześniej nie znałem a który bardzo mi się spodobał – La Vita E Adesso z repertuaru właśnie Baglioni’ego. W ostatnim wieczorze pojawiła się Laura Pausini która wykonała piosenkę ze swojej najnowszej płyty Non E Detto oraz Avrai i Come se non fosse stato mai amore. Moment w którym Laura była na scenie oglądany był przez największą ilość widzów bo aż 14 milionów obejrzało ten występ. Jako gość specjalny pojawiła się tu także Gianna Nannini – rockowa legenda włoskiej muzyki rozrywkowej. Zaśpiewała Fenomenale oraz utwór Amore Bello w duecie z Claudio.

Podsumowanie

Patrząc z perspektywy ostatnich 4-5 edycji festiwalu to tegoroczny był najsłabszy. Oficjalnie mówi się, że to jeden z lepszych roczników no ale jak widać są gusta i guściki. Komu bardziej zależy na odczuciach lirycznych, poezji śpiewanej to z pewnością jest zadowolony. Komuś takiemu jak ja komu ważniejsza jest melodia, aranżacja i wokal a dopiero potem tekst mógłby być nieusatysfakcjonowany. Nadal irytujące jest to, że o wygranej między innymi decyduje też jakieś jury które przeważnie ma zupełnie inne zdanie niż telewidzowie. Oczywiście fajne są spojrzenia z różnych perspektyw ale moim zdaniem o tym kto wygra powinni decydować tylko i wyłącznie telewidzowie.

Do zobaczenia za rok San Remo! 😉

Dodaj komentarz