Umberto Tozzi, Gianni Morandi, Enrico Ruggieri - Si Può Dare Di Più
Historia jednego utworu,  Muzyczny poniedziałek,  Muzyka

Morandi, Ruggeri, Tozzi – Si Può Dare Di Più

Rok 1987 we włoskiej muzyce to jeden z moich ulubionych okresów. Mnóstwo świetnych płyt, mnóstwo genialnych piosenek, które zapisały się w kanonie włoskiej muzyki rozrywkowej. O tym roku można byłoby napisać książkę. Właśnie tak był bogaty i owocny w twórczość. Dzisiaj chciałbym nakreślić słów kilka na temat pewnego trio, które pojawiło się tak naprawdę znikąd i tak szybko jak przyszli, tak szybko odeszli. Jednorazowy projekt muzyczny, który okazał się spektakularnym sukcesem i który po dziś dzień włosi znają i śpiewają. Projekt, który pokazał, że nawet łącząc ze sobą trzy światy można stworzyć jedną całość, która współgra i brzmi tak jakby od zawsze byli dla siebie przeznaczeni. O kim piszę? o trio Umberto Tozzi, Gianni Morandi i Enrico Ruggeri i ich utworze Si Può Dare Di Più.

Historia

Jak narodziła się idea piosenki? Otóż bardzo prosto. Legendarnemu włoskiemu kompozytorowi Giancarlo Bigazzi’emu zamarzyło się stworzenie czegoś na wzór USA For Africa lub Band Aid. W tym okresie, we Włoszech, z powodzeniem istniała grupa Nazionale Italiana Cantanti. Była to drużyna piłkarska którą tworzyły gwiazdy włoskiej muzyki. Grali i grają do dnia dzisiejszego oni w piłkę w celach czysto charytatywnych. Bigazzi, który był związany relacjami przyjacielskimi z wieloma członkami grupy często bywał na tych meczach. Właśnie z tego powodu zaproponował im zaśpiewanie utworu, który zrealizowany zostałby w okresie świątecznym a cały dochód przekazany byłby do potrzebujących. Piosenkarze wyrazili zgodę i z entuzjazmem przystąpili do pracy. W zamyśle kompozytora, piosenkę mieli śpiewać wszyscy razem, chóralnie.

Jak jednak okiełznać grupę samych topowych gwiazd i nakazać im chóralny śpiew? Otóż to – ciężko. Zaczęły pojawiać się problemy personalne. Jeden chciał śpiewać samodzielnie jakąś część, ktoś inny jeszcze inny fragment solowo. Niektórym trochę wybuchło ego i osobiste ambicje i projekt zatrzymał się w miejscu. Bigazzi nie chcąc marnować tej idei i spisywać jej na straty zrezygnował z pomysłu takiego wykonania i do współpracy zaprosił poszczególnych artystów. Na pierwszy ogień poszedł Umberto Tozzi, z którym Bigazzi współpracował już od 1976 roku i stał za większością przebojów tego turyńskiego piosenkarza. Sam Umberto też miał wiele do powiedzenia bo to między innymi spod jego pióra wyszedł późniejszy tekst utworu Si Può Dare Di Più.

Do Umberto szybko dołączył Gianni Morandi – kolejna legenda włoskiej muzyki. W studio nagraniowym jako trzeciego do trio początkowo proponowano Raf’a. Jednak Bigazzi zechciał innego chłopaka, także z drużyny Nazionale Cantanti – Enrico Ruggeri. Wówczas to był młody artysta, ale już z niemałymi sukcesami. Tak też na początku grudnia 1986 roku powstał ostateczny skład grupy tworzącej ten projekt. Szybko została podjęta decyzja, że trio wystąpi na zbliżającym się Festiwalu w San Remo.

Krótko po ogłoszeniu udziału pojawiła się fala krytyki i powątpiewań. Dziennikarze pisali, że ten projekt nie może przynieść sukcesu głównie przez dobór artystów. Gianni, który przechodził trudny okres w swoim życiu, Umberto, który powrócił do muzycznego świata po kilku latach niedoli i niezbyt trafionych płyt i Enrico, który jak wspomniałem, miał już swoje sukcesy, ale wciąż szukał odpowiedniej drogi artystycznej.

Umberto Tozzi & Enrico Ruggeri & Gianni Morandi - Si Puo Dare Di Piu

W lutym 1987 roku rozpoczęła się 37 edycja Festiwalu w San Remo. Okazało się, że utwór Si Può Dare Di Più podbił serca słuchaczy, widzów i niektórych krytyków. Wygrał cały konkurs zdobywając ponad pięć i pół miliona głosów. Szybko okazało się, że to będzie również hit sprzedażowy. Singiel sprzedał się w ponad 250 tysięcznym nakładzie nie tylko we Włoszech czy Europie, ale także powędrował do dalekiej Japonii. Szał był tak duży, że w sklepach brakowało egzemplarzy a jeśli już były to rozchodziły się jak świeże bułki. Wraz ze sprzedażą, utwór ten podbił także listy przebojów i przez wiele tygodni okupował szczyt by w rocznym zestawieniu zająć również pierwszą lokatę w kategorii włoskich artystów.

Na stronie „B” singla pojawił się jeszcze jeden utwór zaśpiewany w tercecie – La Canzone Della Verità. Tym razem autorem był sam Enrico Ruggeri i jego przyjaciel Luigi Schiavone.

Krótko po festiwalu narodził się pomysł na tournee w którym swój udział miało wziąć trio. Koncerty miały polegać na śpiewaniu piosenek kogoś innego z zespołu. Rezultatem tego miał być wspólnie wydany album ‚live’ i być może coś jeszcze. Jednak sami artyści ukrócili zapędy wytwórni i krzyknęli głośne BASTA. Cała trójka zgodnie zrezygnowała z dalszego kontynuowania realizacji projektu. Jako powód podawali, że chcą zostać przy solowych karierach i podążać swoimi drogami, którymi do tej pory szli. Nie chcą wiązać się w duety czy tercety tylko dla celów zarobkowych.

Si Può Dare Di Più

Nakreśliłem dosyć długi zarys historyczny natomiast nadal można zadawać sobie pytanie: o czym jest ten utwór i dlaczego był tak dobry, że wygrał Festiwal? Można byłoby pomyśleć, że konkursowi rywale byli słabi. Właśnie dlatego napisałem, że rok 1987, pod względem muzycznym, był bardzo owocny. Tercet miał bardzo ciężkich „przeciwników”. Na samym podium znaleźli się Al Bano i Romina Power czy Toto Cutugno a idąc dalej wgłąb wyników nazwiska wcale nie ustępują tym z podium. Utwór był dobry ponieważ został napisany pod festiwal. Sanremo rządzi się pewnymi prawami i stylami, które oczywiście z perspektywy wielu lat się zmieniały, ale wówczas kompozytorzy Si Può Dare Di Più trafili w punkt i w cały klucz elementów niezbędnych do prostej ścieżki po wygraną.

Jest to w pewnym sensie trochę smutne i to dostrzegli też niektórzy krytycy. Początkowo nie wierzyli w wygraną tercetu, ale po samym konkursie, wielu z nich stwierdziło, że ten utwór jest wręcz zbyt dobry, zbyt wyidealizowany i napisany tylko pod zwycięstwo w festiwalu. Mimo wszystko przekaz tego kawałka był nad wyraz słuszny i jest nadal aktualny. Si Può Dare Di Più znaczy możesz dać z siebie więcej. Utwór miał dawać nadzieję i pewną refleksję i te role spełnił w stu procentach.

Interpretacja

Możesz dać z siebie więcej wykrzykiwało trio w refrenie. Nie możemy naszego myślenia ograniczać do naszego ogrodu. Nie możemy nie wychylać się po za niego. Musimy myśleć o całym świecie i o tym co nas otacza. Egoizm psuje ten świat i widać to na każdym kroku. Każdy sobie i o sobie i dla siebie. Nie możemy patrzeć tylko na swoje problemy choć to najłatwiejsze rozwiązanie. Nie mogę komuś pomóc bo sam mam kłopoty – tak często wielu z nas tak myśli, ja również. A w końcu wokół nas są ludzie, którzy naprawdę potrzebują pomocy i często nawet tego nie dostrzegamy. Trzeba dawać z siebie więcej i myśleć o przyszłości a nie zapadać się w przeszłości. To istotne zdanie dla nas, dla Polaków, którzy tak uwielbiamy taplanie się w bagnie zwanym historią. Wycieramy sobie mordy przeszłością i tak od wieków i nic się nie zmienia.

Dla mnie sam tytuł: możesz dać z siebie więcej jest czymś wspaniałym. Bije od tego prostota a zarazem głębia, którą chowają te słowa. Jeśli każdy z nas choć trochę więcej da od siebie to będzie szansa, że ten świat się naprawi i będzie wspaniałą planetą a nie brudną, zakrwawioną szmatą.

2 komentarze

    • lapavlo

      Gianni rozwiódł się w 1979 roku ze swoją żoną. Od tego czasu przez następnych kilka lat prasa we Włoszech nie dawała mu spokoju. Głównie za sprawą rozgrzebywania prywatnych spraw albo insynuując kolejne rzekome romanse Gianniego. Jedyne co to muzycznie miał sukcesy. Polecam jego płytę z 1985 roku „Uno Su Mille” – świetny krążek. Dziękuję za komentarz 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *