Noszę w sercu ten błękit

Morze zawsze mnie fascynowało. Mimo że, byłem nad nim tylko kilka razy to jednak jest dla mnie czymś ważnym, czymś innym niż wszystko pozostałe, czymś niesamowitym.    Do czego można je porównać?  Do wolności, niesamowitej, przeogromnej wolności, nad którą ciężko zapanować i ogarnąć ją.  Nie których może przerażać koncepcja zbytniej wolności, zbytniego wybiegu dla duszy ale dla mnie jest to coś pięknego.   Stanąć nad brzegiem i móc spojrzeć na horyzont. Horyzont jest czymś więcej niż tylko jakąś granicą między morzem a niebem, jest takim punktem zaczepienia na świecie, patrząc na niego chce się do niego dotrzeć za wszelką cenę, złapać go.  Jest złudzeniem, które cieszy i które pozwala wypływać marzeniami i myślami na głębie i dryfować nimi w takim kierunku na jaki mamy ochotę.

Stając na brzegu i patrząc na ten horyzont, zastanawiam się co jest po drugiej stronie, czy ktoś tam stoi i także się wpatruje? może macha, może się śmieje, płacze albo rozmawia, a może nikogo tam nie ma i przypatruje się tak na prawdę samotności.  Za morzem jest ktoś, kto nie wie nic o Tobie a Ty o nim, to jest piękne, że morze przybiera tyle twarzy.My ludzie, więźniowie wielkich miast wciąż żyjemy tym co dzisiejsze i wczorajsze, przygwożdżeni do rzeczywistości. Nie mamy pojęcia o wolności, rzeczy najważniejszej.   Cały czas zabiegani, gonimy czas, który tak na prawdę goni nas, szybko, szybciej. I nim się obejrzymy będzie za późno by spojrzeć na horyzont, zbyt późno by poczuć się wolnym.  A przecież tak nie wiele trzeba.   Jesteśmy zabawkami, pionkami w banalnej grze, którymi steruje się z tak wielką prostotą.  Można nam powiedzieć wszystko, wszystko kazać zrobić a my się posłuchamy jak takie pajace na sznurkach w teatrzyku.  Ludzie nie lubią jak im się mówi prawdę, bo zdają sobie sprawę ze swojego nędznego życia, nudnego, monotonnego, w skrócie; do dupy, dlatego wolą myśleć i słyszeć, że jest świetnie i wspaniale.   To już się nie zmieni, z dnia na dzień, z godziny na godzinę, z minuty na minutę jest co raz gorzej, co raz smutniej, bardziej szaro niż zwykle.  A przecież można wziąć swoją łódkę, złapać w ręce wiosła i wypłynąć. Tak bez mapy, bez kompasu, byle dopłynąć do lepszego świata. Ale niestety ludzie mają inną mentalność.  Wypływamy już na te głębie, nie wiadomo dokąd ale zaraz automatycznie zaczynamy tęsknić i myśleć o powrocie. I teraz zastanówmy się, kto mądrzejszy, czy ten który wyruszył bez mapy i kompasu, czy ten który zabrał te rzeczy wiedząc, że być może przydadzą mu się na powrót.  Jednak kiedy wrócimy do tej rzeczywistości, umieramy ponownie z chęci wyruszenia ponownie.

Noszę w sercu ten błękit. (na podstawie tekstu: Gente di Mare (Bigazzi/Tozzi/Riefoli))

Dodaj komentarz