Pamiętne mecze piłki nożnej

Nieubłaganie, wielkimi krokami, zbliża się mundial.  Tylko kilka dni zostało do rozpoczęcia Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej 2018.  Impreza na którą trzeba czekać tyle czasu ale kiedy już jest to człowiek poza nią nie widzi nic innego. Z jednej strony jest to piękne a z drugiej dla kogoś kogo to zupełnie nie obchodzi z pewnością irytujące.  Ja w dzisiejszym wpisie chciałbym trochę sobie powspominać. Pamiętne mecze piłki nożnej… ileż ich jest… W końcu praktycznie całe moje życie związane jest mniej lub bardziej z piłką nożną. Kiedyś bardziej w praktyce teraz raczej teoretycznie ale wciąż z ogromnym zainteresowaniem.

Sięgam głęboko w pamięć… ileż to już lat minęło od pierwszego, zapamiętanego wydarzenia związanego z futbolem?  Myślę, że z 16 a ten moment to Mistrzostwa Świata w Korei i Japonii w 2002 roku.

Mistrzostwa Świata 2002 – Korea & Japonia

Ukrywać nie będę, że głównym powodem dla którego oglądałem ten turniej to była nasza Reprezentacja Polski.  Te mistrzostwa miały jedną ale za to bardzo bolesną wadę – lokalizację. Jako, że mecze były rozgrywane w Korei i Japonii, to w porównaniu do Polski, było aż dziewięciogodzinne przesunięcie. W Azji mecz zaczynał się o 20:30 ichniejszego czasu a u nas była to 13:30 więc stosunkowo wcześnie. Wcześnie z perspektywy dzieciaka który chodzi do szkoły.

Fifa World Cup - Korea & Japan - 2002 Jedyny mecz w całości który pamiętam to spotkanie otwierające grupę D pomiędzy Polską a Koreą Południową, 4 czerwca 2002 roku.  Wydaje mi się, że nawet mógłbym podać większość składu wyjściowego naszej kadry na ten mecz…  Dudek w bramce, w obronie Hajto, Bąk, Żewłakow (tylko który…), dalej w pomocy Kałużny, Świerczewski, Krzynówek i w ataku Żurawski i Olisadebe. Sprawdzę moją pamięć z wikipedią. No tak, zapomniałem o Wałdochu i Koźmińskim. No i oczywiście trener Jerzy Engel. W tym meczu przegraliśmy 0:2 ale nic dziwnego bo z Koreą Południową praktycznie wszyscy na tym turnieju polegli, zresztą po niesamowitych wałkach. Dopiero po wielu latach doczytałem, że duża ilość sędziów była najzwyczajniej przekupiona i za wszelką cenę przepychali skośnych w górę.

Finał tych Mistrzostw też udało się obejrzeć. Spotkanie pomiędzy reprezentacją Brazylii a reprezentacją Niemiec. Doskonale pamiętam dwie bramki Ronaldo który na tym turnieju pojawił się w komicznej fryzurze. Tamta kadra Brazylii to była miazga: Ronaldo, Rivaldo, Roberto Carlos, Ronaldinho, Cafu czy Edmilson. Ten mecz sędziował, dzisiaj już legendany – Pierluigi Collina.

Mistrzostw Europy 2004 – Portugalia

Portugalia to kolejny punkt w mojej pamięci. 2004 rok to był już ten czas w którym zacząłem intensywnie interesować się piłką nożną więc i taki turniej oglądałem już z największą ciekawością. To chyba jeden z najbardziej zaskakujących edycji ME w historii bo jak inaczej nazwać zwycięstwo Grecji. Ten mecz w finale z Portugalią z pewnością przeszedł do historii futbolu. Polska niestety odpadła już na etapie samych kwalifikacji do tego turnieju.

Liga Mistrzów 2003/2004

Z rocznika 2004 oczywiście nie sposób nie pamiętać kapitalnej drogi FC Porto po zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Kunszt trenerski jakim wykazał się José Mourinho to prawdziwy majstersztyk. Oglądałem finał w którym FC Porto wygrało 3:0 z AS Monaco.

Liga Mistrzów 2004/2005

Duży, ogromny ekran w Multikinie, dzień moich 10 urodzin i mecz III rundy eliminacyjnej do Ligi Mistrzów pomiędzy Realem Madryt i Wisłą Kraków. Wtedy to było wydarzenie na skale całego kraju. Ja miałem tą przyjemność, w ramach prezentu urodzinowego, obejrzeć ten mecz w kinie. Wówczas piłka nożna w wydaniu kinowym to też była nowość i sporadycznie spotykana. Mecz zakończył się wynikiem 3:1 dla Realu Madryt. Ależ oni mieli wtedy pakę… Ronaldo, Morientes, Raul, Helguera, Beckahm, Figo, Solari, Carlos, Salgado, Casillas. Wtedy to faktycznie było Galácticos. Z Wisły pamiętam zdecydowanie mniej ze składu meczowego, na pewno Żurawski, Frankowski, Baszczyński, Kłos i tyle właściwie.

Z tej edycji Ligi Mistrzów nie sposób jednak zapomnieć o jednym z najdziwniejszych meczów jakie miałem okazje oglądać. Finał Ligi Mistrzów 2004/2005 rozstrzygnął się między AC Milanem a FC Liverpoolem w którym wtedy w bramce stał nasz Jerzy Dudek. Już wtedy nienawidziłem angielskiej piłki więc naturalną rzeczą było kibicować drużynie z Włoch. Milan też wtedy miał potężny skład: Dida, Cafu, Nesta, Maldini, Pirlo, Gattuso, Rui Costa, Seedorf, Kaka, Szweczenko, Crespo. Z Liverpoolu pamiętam na pewno Gerrarda, Alonso, Carraghera, Traore, Riise, Cissé czy Baroša. Nie jest tak źle…

W każdym bądź razie bardzo cieszyłem się z wyniku meczu do przerwy. AC Milan prowadził 3:0 i właściwie większość myślała, że jest już po meczu. W drugiej połowie Liverpool potrzebował zaledwie 6 minut by wyrównać ze stanu 0:3 do 3:3… co tam się działo. Potem dwie dłużące się dogrywki w czasie których Milan nie wierzył w to jakie sami marnują szanse i co wybraniał nasz Dudek. Chyba znakiem tej dogrywki jest obroniony z metrowej odległości strzał Szewczenki pod koniec drugiej połowy dogrywki. Wydawało się, że to nieprawdopodobne, że to musiał być gol. A jednak nie. Mecz rozstrzygnął się po rzutach karnych i tam dopiero Jerzy Dudek przeszedł do historii. Z pewnością każdy kto oglądał tamten finał spotkał się w późniejszym czasie z określeniem Dudek Dance. To co wyprawiał ten facet na linii bramkowej przebiło nie tylko wyobrażenia piłkarzy Milanu którzy jak zaczarowani strzelali tam gdzie leciały ręce Dudka ale też sami koledzy z drużyny nie wierzyli. Ostatniego karnego strzelał Szewczenko, spudłował.

Mistrzostwa Świata w Niemczech – 2006

Te mistrzostwa to już był okres w którym regularnie trenowałem piłkę w drużynach Pogoni Szczecin. To też okres w którym w pełni zrozumiałem futbol i oglądałem go z pełną świadomością tego co widzę. Z tego turnieju przede wszystkim pamiętam szał naklejek do albumu. Naklejki z piłkarzami kupowało się w kiosku za ostatnie pieniądze by potem wypełniać nimi cały, specjalny album. Miałem ich naprawdę sporo chociaż sama ich historia do najmilszych dla mnie nie należy.

Fifa World Cup - Germany - 2006Niemcy miały być także zmazaniem blamażu naszej kadry sprzed czterech lat w Korei i Japonii. Tym razem chłopaki chcieli udowodnić, że jednak nie jest tak, że każdy turniej gramy systemem – mecz otwarcia – mecz o wszystko i mecz o honor. W eliminacjach zagraliśmy świetnie zdobywając 24 punkty. 8 meczów wygranych na 10 możliwych to świetny wynik mając w grupie Anglie, Austrię czy Walię. Z takimi wynikami na mistrzostwa pojechaliśmy z myślą, że wyjście z grupy to minimum które powinniśmy osiągnąć. W grupie dostaliśmy Niemcy, Ekwador i Kostarykę. Zrobiło się wielkie rozluźnienie bo z Niemcami możemy przegrać ale Ekwadorczyków i Kostarykańczyków wciśniemy w bramkę. Pierwszy mecz z Ekwadorem – 0:2 w plecy. Potem spotkanie z Niemcami zakończone przegraną po golu w ostatnich minutach i ostatni mecz o honor z Kostaryką który wygraliśmy 2:1 po dwóch golach Bosackiego.

Oczywiście z tego roku i tego turnieju najbardziej w pamięci utkwił finał. Mecz Włochy z Francją i to co wydarzyło się w drugiej połowie dogrywki. Uderzenie z główki Zinedine Zidana w klatkę piersiową Marco Materazziego przeszło do historii. To było coś tak absurdalnego, że do dnia dzisiejszego wzbudza wiele emocji. Po latach wyszło, że Zizu został sprowokowany słowami które wypowiedział Włoch. Zastanawiam się tylko czy dla Francuza było to warte otrzymania czerwonej kartki w finale mistrzostw świata a potem, być może w konsekwencji, przegranej tego finału.

Eliminacje do Mistrzostw Europy 2008

Z tych eliminacji pamiętam tylko jeden mecz pomimo faktu, że w całych eliminacjach Polacy rozegrali 14 meczów i aż 8 z nich wygrali. 11 października 2006 roku nasza kadra zagrała z Portugalią w Kotle Czarownic czyli w Chorzowie. Wtedy też mieliśmy Lewandowskiego tylko nazywał się Smolarek i to też nie Włodzimierz a Euzebiusz. Właśnie ten Euzebiusz strzelił w 9 minut dwie bramki Portugalczykom. Dzięki nim wygraliśmy ten mecz 2:1 i było wówczas to coś przełomowego. Zresztą całą grupę tych eliminacji wygraliśmy co w ostateczności na turnieju okazało się słabym faktem.

Mistrzostwa Europy 2008 – Austria & Szwajcaria

Całe życie i na każdym turnieju będziemy trafiać na Niemców. To chyba jakaś ustawka, ciepłe kulki czy coś takiego. Właśnie na tym turnieju kolejny raz polegliśmy z reprezentacją Niemiec i to 2:0. Dwie bramki strzelił Polak grający dla Niemców – Lukas Podolski. Pamiętam z tego meczu, że nie istniało w naszym zespole coś takiego jak obrona i defensywa i gdyby tylko Niemcy się postarali to byłoby tam dużo dużo więcej.

Euro - Austria & Szwajcaria - 2008 W drugim meczu na tym turnieju zagraliśmy z Austrią. Od tego dnia czyli 12 czerwca 2008, w Polsce wydano wyrok na sędziego który poprowadził to spotkanie. Pan Howard Webb z Anglii podyktował przy stanie 1:0 dla Polaków, w 93 minucie meczu, karnego dla Austrii. Austriacy karnego strzelili, mecz zakończył się remisem a Polska oficjalnie pożegnała się już z turniejem bo nie było żadnych szans na przejście fazy grupowej. Abstrahując od decyzji sędziego, ten mecz w wykonaniu naszych kadrowiczów był najzwyczajniej tragiczny i tylko dzięki Arturowi Borucowi – bramkarzowi, zachowaliśmy tak długo czyste konto.

Trzeci mecz to już był mecz pożegnania w którym również dostaliśmy w pysk. Od Chorwacji jedną bramkę. Tak zakończyło się to pierwsze, historyczne Euro. Wówczas każdy mecz oglądałem z największym skupieniem i najzwyczajniej było smutno patrząc jak to wszystko wygląda.

Mistrzostwa Świata 2010 – Republika Południowej Afryki

Fifa World Cup - Republika Południowej Afryki - 2010W czasie tych Mistrzostw Świata, pierwszy raz, poszedłem do punktu i obstawiłem kilka meczów. Nic się na tym nie znałem i zrobiłem tzw „taśmę” na której znajdywało się około 8 meczów. Postawione 2zł do wygrania było około 800zł. Nie wszedł mi tylko jeden mecz, jeden jedyny mecz. Ten mecz miałem okazją oglądać w barze na Starym Mieście w Bydgoszczy i było to spotkanie Ghana vs Niemcy. Obstawiłem tu remis a po beznadziejnym meczu Niemcy wygrali 1:0. Smutek niewyobrażalny.

Oczywiście z tego turnieju nie sposób zapomnieć emocjonującego finału Hiszpania vs Holandia. Całym sercem byłem z Hiszpanią nienawidząc jednocześnie Holendrów, nie wiem za co, po prostu tak o. Gol Andrea Iniesty w 116 minucie rozwiał wszystkie wątpliwości i to Hiszpanie sięgnęli po trofeum.

Mistrzostw Europy 2012 – Polska & Ukraina

Euro 2012 nie zapomnę nigdy. To był pierwszy turniej takiej rangi rozgrywany u nas w kraju. Ogólnie było to i w Polsce i na Ukrainie no ale nieważne. To co się wtedy działo z narodem to przerasta mózg. Wszędzie mnóstwo polskich flag, strefy kibica w wielu miastach, miliony kolorowych kibiców z różnych zakątków Europy. Jednym słowem – szaleństwo. Balon na naszą kadrę był wtedy napompowany do max możliwości. Wróżono wyjście z grupy a potem prostą drogę do finału.

Euro - Polska & Ukraina - 2012 Nie ma co ukrywać, że na każdym turnieju, gospodarz dostaje przeważnie najłatwiejszą grupę. Tak samo sądzono o naszej. Wylosowaliśmy Grecję, Rosję i Czechy. Remis z Grecją, Remis z Rosją i przegrana z Czechami i w rezultacie zajęliśmy ostatnie miejsce w naszej grupie. Sam pokładałem ogromne nadzieje, że może u nas w kraju, nasza kadra zagra wyśmienicie i wyjdziemy chociaż z tej grupy i będzie można się przynajmniej kilka razy cieszyć z bramek, zwycięstw itp. No niestety. To chyba też moment w historii Polskiej piłki w którym nastąpiło przesilenie kiepskimi wynikami i w rezultacie wszyscy mieli głęboko w dupie kadrę i nie chciało się oglądać meczów z udziałem Polaków. Musiało przyjść nowe. Zdecydowanie.

W finale Hiszpania pokonała Włochów 4:0. To był pogrom i klęska którą też odczułem bo od początku bardzo wierzyłem w Włochów i ich sukces na tych mistrzostwach. Hiszpania jednak pokazała, że jest zbyt silna i trzeci raz sięgnęła po mistrza Europy.

Liga Mistrzów 2013/2014

Ah jak ja nienawidzę tego finału. Real Madryt grał z Atletico Madryt. Ot takie madryckie derby. Ten mecz również obstawiłem za kilka złotówek – pograłem czysto Atletico Madryt i po golu Diego Godina w 31 minucie zacząłem się cieszyć. Moja radość trwała praktycznie do samego końca a pod około 88-89 minuty to już byłem pewien wygranej. Ostatnia akcja meczu, rożny dla Realu i Sergio Ramos z główki wrzuca piłkę do bramki. Cóż to była z wściekłość z mojej strony… Po tym golu w dogrywce Atletico w ciągu 10 minut dostało trzy kolejne bramki i koncertowo przegrali finał ligi mistrzów.

Mistrzostwa Świata 2014 – Brazylia

Półfinał Mistrzostw Świata. Stadion w Belo Horizonte i spotkanie Brazylii z Niemcami. W 18 minut Niemcy strzelili 5 bramek Brazylijczykom. Sam łapałem się za głowę jak widziałem co wyprawia brazylijska obrona i z jaką łatwością Niemcy ładują bramkę za bramką. Podobno w przerwie trener Niemców stwierdził, że nie należy już bardziej dobijać przeciwnika i jego drużyna ma zagrać trochę lżej. Zagrali lżej i w drugiej połowie strzelili tylko ale za to kolejne dwie bramki. W 90 minucie, na otarcie łez, Brazylia strzeliła honorowego gola i mecz zakończył się rezultatem 7:1. Cały świat wówczas oszalał na punkcie tego co tam się wydarzyło.

Bundesliga 2015/2016

Taki wpis nie mógłby obyć się bez tego co wydarzyło się w 22 września 2015 roku w meczu pomiędzy Bayernem Monachium a Wolfsburgiem. 51′, 52′, 55′, 57′ i 60′ to minuty w których Robert Lewandowski strzelał bramki wilkom. Oglądałem ten mecz i pamiętam jedno wielkie niedowierzanie co właśnie nasz rodak odwalił. Pamiętam łapiącego się za głowę Pepa Guardiole i krzyczącego komentatora na Eurosporcie. Ten wyczyn przeszedł zresztą do księgi rekordów Guinessa a ja miałem okazję oglądać to na żywo w telewizji.

Eliminacje do Mistrzostw Europy 2016

Te eliminacje to początek pasma sukcesów. Większych i mniejszych ale jednak sukcesów. Polską kadrę objął Adam Nawałka i pozmieniał wszystko od góry na dół. Z tych rozgrywek najbardziej w pamięci mi utkwił mecz Polska vs Niemcy na Stadionie Narodowym w Warszawie… Historyczne, pierwsze zwycięstwo nad Niemcami i to 2:0. Gol Arka Milika w 51 minucie a potem pod koniec meczu druga bramka, tak na dobicie od Sebastiana Mili. Cóż to była za euforia i ogólnonarodowa radość. Sam w domu skakałem z radości. Piękna chwila.

Kolejny mecz z tych eliminacji to bez wątpienia to rewanżowe spotkanie ze Szkocją w Glasgow. Jeden z najważniejszych meczów tych eliminacji z perspektywy przebiegu całej grupy. Do 94 minuty przegrywaliśmy 1:2 i było naprawdę kiepsko. Ostatnia akcja meczu i paskudne dośrodkowanie Kamila Grosickiego. Nie wiem co się z tą piłką tam działo ale ostatecznie trafiła do siatki i wynik się wyrównał na 2:2 i tym samym awans na Euro 2016. Komentarz Mateusza Borka bezcenny. Warto dodać, że w tych eliminacjach Polska strzeliła najwięcej bramek ze wszystkich biorących udział.

Mistrzostw Europy 2016 – Francja

Następstwem zajęcia drugiego miejsca w grupie w eliminacjach było zagranie w turnieju głównym we Francji. Do grupy finałowej trafiliśmy z Niemcami, Ukrainą i Irlandią Północną. Bezbramkowy remis z Niemcami i wygrane po 1:0 z Ukrainą i Irlandią pozwoliły zająć drugie miejsce. To było coś niesamowitego dla mnie osobiście bo po raz pierwszy za mojej kadencji oglądania piłki nożnej, Polska pierwszy raz wyszła z grupy na jakiejś imprezie.

Euro - Francja - 2016W 1/8 finału trafiliśmy na Szwajcarię. Nie pamiętam takich emocji jakie towarzyszyły mi przy tym meczu. Gol Błaszczykowskiego pod koniec pierwszej połowy a potem odliczanie minut do końcowego gwizdka. Na nasze nieszczęście w 82 minucie Szwajcaria wyrównała. Dogrywka była przerażająca ale też nie wyłoniła zwycięzcy i dopiero rzuty karne zadecydowały o tym kto przejdzie do ćwierćfinału. Nie ma chyba nic gorszego dla kibica jak oglądanie tej loterii jaką są niewątpliwie rzuty karne… Okazaliśmy się lepsi. Kolejny sukces.

W ćwierćfinale padło na Portugalię. Pamiętam chyba każdą minutę tego meczu. Już w 2 minucie Robert Lewandowski wyprowadził Polskę na prowadzenie. Potem niektórzy z naszych piłkarzy mieli takie patelnie, że aż przykro, że tego nie trafiali i niestety w późniejszym czasie się to zemściło. W 33 minucie Portugalia po szczęśliwym rykoszecie wyrównała i remis został już do samego końca. To co przeżywałem w dogrywce to głowa mała, jedni i drudzy byli niesamowicie bliscy strzelenia bramki ale nikomu się nie udało i znów były te nieszczęsne karne. Tym razem się nie udało i w karnych odpadliśmy. Mega smutny moment, chyba najsmutniejszy rezultat meczu jaki miałem okazję przeżyć.

Liga Mistrzów 2016/2017

To kolejna edycja ligi mistrzów która zapadła mi w pamięć. Wszystko za sprawą naszej cudownej Legii Warszawa która dostała się do fazy grupowej tych rozgrywek. W grupie trafili na Real Madryt, Borussie Dortmund i Sporting Lizbonę. Ze wszystkich meczów najciekawsze było z pewnością rewanżowe spotkanie z Realem Madryt, w Warszawie, przy pustych stadionach. Nie chciało się wierzyć, że Legia najpierw odrobiła straty z 0:2 by wyjść na prowadzenie 3:2 na 7 minut przed końcem meczu. Na ich nieszczęście Real zdążył dwie minuty później wyrównać ale co się pośmiałem to moje. Z drugiej strony zawodnicy ze stolicy Hiszpanii zachowywali się tak jakby grali sobie na treningu i to w totalnej nietrzeźwości.

Jednak Legia przebiła spotkanie z Realem rewanżowym spotkaniem z Borussią Dortmund. Pierwsza połowa tego meczu skończyła się wynikiem 5:2, bramki padały co chwilę i to każda kolejna coraz bardziej kuriozalnie. Człowiek oglądał i nie wierzył w to widział. Cały mecz skończył się wynikiem 8:4 i z tego co pamiętam to najwyższa ilość bramek w historii całych rozgrywek ligi mistrzów. Mega przyjemne spotkanie!

Eliminacje do Mistrzostw Świata 2018

Po wielu wielu latach doczekałem się reprezentacji godnej awansu do tych rozgrywek. W grupie trafiliśmy na Danie Rumunie, Czarnogórę, Kazachstan i Armenię. Po euro wszyscy byli napompowani na pasmo sukcesów i pierwszy mecz z Kazachami sprowadził nas na ziemię. Dalej już było tylko świetnie.

Genialny mecz z Rumunią w Bukareszcie uważany za jeden z najlepszych meczów Polskiej Reprezentacji. Mnóstwo emocji w meczu z Armenią i ta końcówka gdzie w 95 minucie po dośrodkowaniu Kuby Błaszczykowskiego, Lewandowski strzelił bramkę na 2:1 i uratował trzy punkty. Lament i płacz po przegranej 0:4 z Danią i pierwszej tak dotkliwej porażce od dawna. No i na końcu pierwszy mecz na którym byłem osobiście, pierwszy mecz Reprezentacji Polski który oglądałem na żywo – Polska vs Czarnogóra na Stadionie Narodowym w Warszawie. O tym co tam się działo pisałem tutaj: Mecz Polska vs Czarnogóra.

No cóż…

Przez tych 16 lat nazbierało się trochę meczów których się nigdy nie zapomni. Oczywiście znalazłoby się więcej takich spotkań ale te które wymieniłem w tym wpisie są z kategorii naj. Kilka dni i zaczyna się Mundial. Mam nadzieję, że po tym turnieju będę mógł rozszerzyć ten wpis o kolejne spotkania zwłaszcza te z udziałem Polaków.

Dodaj komentarz