Cugowscy – Zaklęty Krąg (#018)

Cugowscy - Zaklęty Krąg - Recenzja Pierwszy raz chyba zdarzyła się sytuacja w której kupiłem jednego dnia płytę, rozfoliowałem ją i napisałem jej recenzję. Można powiedzieć, że ten wpis jest przełomowy, przynajmniej dla mnie. W Empiku dostałem, w korzystnej cenie, płytę Cugowskich pod tytułem: Zaklęty Krąg. Nie będę ukrywał, że Krzysztof Cugowski to mój numer jeden jeśli chodzi o polskie wokale. Ostatnio udało się kilka razy posłuchać młodszego pokolenia czyli Piotra Cugowskiego i wokalnie też brzmi całkiem przyjemnie. To właśnie jest geneza zakupu tego albumu.
Czytaj dalej

Bohemian Rhapsody – 2018

Bohemian Rhapsody to film który wiedziałem, że muszę obejrzeć kiedy tylko pojawił się w kinach. Grupa Queen i sam Freddie Mercury może nie stoją na półce moich ulubionych kapel czy artystów ale szeroko ujmując: lubię ich muzykę. Cała historia zespołu i lidera jest sama w sobie ciekawa a jeśli można zobaczyć ją na dużym ekranie to czemu nie? Z drugiej strony nie spodziewałem się żeby w ciągu dwóch godzin trwania seansu można było przekazać chociaż część najistotniejszych faktów z osi czasu Queenu.

Idąc do kina po cichu liczyłem, że usłyszę przynajmniej kilka piosenek z dyskografii Queenu. Udało się. Reżyser Bryan Singer (ależ pasujące nazwisko…) zrealizował prawdziwy muzyczny spektakl. Znalazły się tu nagrania studyjne, nagrania koncertowe a przede wszystkim fragment koncertu Live Aid z 1985 roku. Według mnie udało się idealnie odwzorować energię i emocje jakie towarzyszyły temu charytatywnemu występowi na stadionie Wembley.
Czytaj dalej

LemON – Scarlett (#017)

LemON - Scarlett - Edycja Specjalna - RecenzjaLemON zawsze gdzieś mi się obijał o uszy. Pierwszy raz usłyszałem o tej kapeli w lipcu 2013 roku kiedy to stacje radiowe non stop dusiły utwór ‘Nice’ z pierwszego albumu grupy. Później poznałem utwór ‘Wkręceni’ do którego początkowo byłem bardzo negatywnie nastawiony ale po jakimś czasie stwierdziłem, że to jednak całkiem ciekawa, choć prosta pozycja. Głębsze zapoznanie z dyskografią LemON’a nastąpiło po koncercie na którym byłem z moją ukochaną Anną, w sierpniu tego roku. Anna również sprawiła mi prezent w postaci pierwszej płyty zatytułowanej po prostu ‘LemON’ która na tę chwilę stoi zafoliowana na półce. Dzisiaj dostałem kolejny album zespołu więc czemu by od razu jej nie zrecenzować? Scarlett! Czytaj dalej

CZECHY – Liberec w dwa dni (2018)

Ponad dwa lata temu, na początku września 2016 roku, wysiadłem na dworcu autobusowym w Pradze. W swoim podróżniczym zeszycie zapisałem, że z braku czasu wtedy postanawiam, że jeszcze wrócę do Pragi i będę sycił się widokami zabytków i miejsc oraz poświęcę po prostu więcej czasu na to miasto, ten kraj. Na spokojne zwiedzanie, radość i zachwycanie się nim. Teraz, po dwóch latach, udałem się całkiem przypadkowo na weekend do Liberca. Liberec to nie Praga ale nadal Czechy które spodobały mi się już przy pierwszej wizycie.  Czytaj dalej

Muzyczny poniedziałek #12 – Płyty “Made in Japan”

Japońskie płyty - Japan CD / Winyle / OBI Moja przygoda z płytami i ogólnie muzyką zaczęła się bardzo dawno temu. Przez wiele lat uzbierało się sporo płyt kompaktowych i winylowych, trochę kaset magnetofonowych, kaset VHS, płyt DVD… Duża część z nich to płyty wyprodukowane w Japonii i sprzedawane na tamtejszym rynku muzycznym. Czemu zatem preferuję albo raczej długi czas preferowałem japońskie wydania? Często za dużo większe pieniądze niż europejskie lub amerykańskie które są przeważnie tanie i szeroko dostępne w sklepach czy internecie? Odpowiedź jest i prosta i trudna a żeby jakoś na to odpowiedzieć najpierw trzeba się dowiedzieć czym te japońskie wydania się wyróżniają. Czytaj dalej

Krzysiu, gdzie jesteś? – 2018

Krzysiu, gdzie jesteś? Oh, jak dawno mnie nie było w kinie… Zawsze mi jest tam nie po drodze. Zresztą wydaje się strasznie drogie za obejrzenie półtora godzinnego filmu. Pewnym zbiegiem okoliczności jednak wylądowałem w koszalińskim Multikinie. Oczywiście u boku Ukochanej. Paleta filmów była tak “szeroka” że ciężko było coś wybrać. Naprawdę wybór jest ubogi i mało zróżnicowany gatunkowo. Horror, komedia, bajka, horror, komedia, bajka, horror, komedia, bajka i to właściwie na tyle. Padło zatem na film którego reklamę widziałem kilka razy w telewizji i wydawał się całkiem interesujący: Krzysiu, gdzie jesteś?
Czytaj dalej

Muzyczny poniedziałek #12 – Al Bano – È La Mia Vita (Paura Alla Maledive) (XVI)

Al Bano & Romina Power - Nostalgia Canaglia - Festival Di San Remo 1987Mieć dziecko w wieku czterdziestu lat to rzecz wspaniała. Jest to przeżywanie najgłębszych uczuć związanych z rodzicielstwem. W przypadku Cristel czułem się jak lew który zdolny jest stawić czoła wszystkim trudnościom jakie można sobie wyobrazić i wszystko poświęcić. Jednocześnie w tym samym czasie byłem rozbity, pozostawałem na łasce nieskończonej kruchości która przychodziła nawet wtedy kiedy byłem uśmiechnięty. Jak już mówiłem, ostatnie trzy miesiące ciąży Romina pozostawała w domu. Wiele zobowiązań zawodowych musieliśmy przez to opóźnić i teraz trzeba było się z nimi zmierzyć. Znowu zaczęliśmy podróżować, tym razem zabierając ze sobą małą Cristel. Czytaj dalej

GRECJA – Saloniki na dwa dni i plaża w Peraia

O dworcu w Sandaski pisałem w poprzednim wpisie. Po dwóch dniach nieobecności z powrotem pojawiliśmy się w tym zacnym budynku. Tym razem czas odwiedzić Saloniki w Grecji i takiego szukaliśmy połączenia. Nieznajomość cyrylicy i brak internetu sprawił, że trzeba było próbować pogadać z panią w okienku. Zaproponowano nam bilet na autobus za 33 lewy sztuka. Na taką cenę naturalnie nie mogliśmy się zgodzić widząc dzień wcześniej bilety u innego przewoźnika za 18 lewów. Moja cebula wygrała i grzecznie podziękowaliśmy za tą jakże wspaniałą ofertę. Jedynym mankamentem tańszej oferty był fakt, że autobus nie odjeżdżał z dworca głównego w Sandaski tylko przy knajpie na wylotówce z miasta. Początkowo to nie było przerażające więc poszliśmy na to i staliśmy się dumnymi posiadaczami dwóch biletów na busa do słonecznej Grecji na kolejny dzień. Czytaj dalej

BUŁGARIA – Piramidy w Melnik

Ziemia spalona do granic możliwości. Tylko poupychane kamienie w drodze dają poczucie, że gleba ta nie uległa jeszcze całkowitej erozji. W niektórych miejscach widać już pęknięcia a w innych teren zaczyna dopiero powoli kruszeć. Zastanawiam czy to przypadkiem nie pustynia Atakama gdzieś w północnym Chile. Szybko jednak dochodzę do wniosku, że to tylko Bułgaria. Wędrówka najpierw przez lasy, potem przez polany by w końcu zacząć podejście pod piramidy okazała się morderczą ale jakże szczęśliwą. Dotarcie do Melnik nie należy do tych najłatwiejszych ale wszystkie panoramy i krajobrazy są warte tego czasu, pieniędzy i zmęczenia. Najmniejsze miasto w Bułgarii pozostawiło bardzo przyjemne wspomnienia. Czytaj dalej

BUŁGARIA – Góry Vitosha

Zawsze lubiłem chodzić po górach. Lubiłem i lubię chociaż rzadko kiedy mam do tego okazję. Góry to coś nadzwyczajnego. To coś niesamowitego gdzie człowiek zupełnie inaczej funkcjonuje. Cały organizm inaczej działa. Cała dusza kołysze się zupełnie w innym rytmie. Monstrualne, prężące muskuły szczyty gdzie każdy kolejny wydaje się toczyć bitwę o to by to właśnie jego nazywać mianem najwyższego. Skały ostre jak brzytwy pokazują jak niedostępne są to miejsca. Wśród nich maleńcy ludzie którzy pragną wedrzeć się na samą górę i poczuć się jak król świata. Poczuć jakiś kraniec, nawet jeśli to tylko pozory bo zawsze można wchodzić wyżej i wyżej. Ludzie i góry zdają się nie lubić wzajemnie. Nie dążą się sympatią. Góry ze swoją monumentalną osobowością nie dają się ugiąć pod ciężarem tego małego człowieka dlatego też większość pojedynków właśnie one wygrywają. Tutaj trzeba mieć szacunek i bez różnicy czy to mały pagórek w masywie Vitosha czy sam Mount Everest. Mimo wszystko warto zacząć od tych mniejszych dlatego też wybraliśmy się na treking w sofijskie góry. Czytaj dalej