Budka Suflera – Memu miastu na do widzenia. Muzyka – miasto – ludzie

Nie jestem przyzwyczajony do słuchania polskiej muzyki. Do tej pory zawsze w odtwarzaczu lecieli włoscy artyści albo inne, zagraniczne gwiazdy a bardzo rzadko ci z naszego krajowego podwórka. Ostatnimi czasy trochę się wszystko pozmieniało i zacząłem bardziej doceniać rodzimą twórczość.

Budka Suflera to zespół który chyba najbardziej trafił do mnie ze swoją muzyką, kompozycjami i charakterem grupy. Oczywiście klasyki typu Takie Tango czy Bal Wszystkich Świętych już od małego znałem ale nigdy nie zagłębiałem się w mniej znane utwory. Kiedyś przypadkiem włączyłem album Cisza z 1993 roku i potem już poleciało, płyta za płytą. Z każdą kolejną piosenką moje zauroczenie tylko szybowało w górę. W tym samym okresie wyszła książka: Budka Suflera – Memu miastu na do widzenia. Muzyka – miasto – ludzie i stwierdziłem, jako fan literatury biograficznej, że muszę tę książkę mieć i ją przeczytać.

Ta książka to prawdziwa biografia całej grupy. Prawdziwa i bogata w treść bo 750 stron to jednak sporo a pisać też trzeba mieć o czym. Ukazana jest w formie dłuższej rozmowy którą przeprowadził Jarosław Sawic z członkami zespołu i ludźmi którzy towarzyszyli Budce przez wszystkie lata jej aktywności. Jak sam tytuł wskazuje, całość jest podzielona na trzy kategorie: muzyka, miasto i ludzie. Muzyka to szczegóły dotyczące procesu tworzenia piosenek i całych albumów. Miasto to miejsca w których zespół bywał i które kochał odwiedzać i w końcu ludzie którzy przez 40 lat istnienia zespołu tworzyli tę legendę. Pomimo faktu, że historia jest ukazana chronologicznie to jednak pewne tematy są wrzucane chaotycznie. Wynika to przede wszystkim z rodzaju kompozycji no ale jednak momentami bywa to irytujące. Czytam rozdział poświęcony np: wyprawie do USA a stronę dalej jest już krótka biografia któregoś z członków zespołu.

Z pewnością od strony muzycznej jest to gratka dla fanów spraw technicznych związanych z instrumentami, nagrywaniem, sesjami itp. Przydałby się przy tej okazji jakiś mały słownik pojęć bo nie sposób wszystkiego znać zwłaszcza jak nie ma się styczności z instrumentami i “nie siedzi” się ogólnie w muzyce. Książka jest na tyle zróżnicowana, że znajdziemy tu i śmieszne anegdoty ale też i bardzo smutne historie jak rozdział poświęcony Annie Jantar która tragicznie zginęła na lotnisku w Okęciu w 1980 roku.

Wadą w mojej ocenie jest fakt, że ostatnie lata działalności grupy autor skrócił do zaledwie kilku stron. Rozumiem, że to okres w którym mniej się działo ale lubię zachowane, chociaż w minimalnym stopniu proporcje. Lata 70 i połowa 80 jest opisana z największą dokładnością i to na 3/4 książki a ostatnie 10 lat funkcjonowania Budki streszczone w dwóch-trzech rozdziałach. Tak jakby zabrakło weny już pod koniec albo chęci do dokończenia z taką samą precyzją pozostałych lat.

Czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Tekst nie męczy i jest napisany lekkim piórem, co w przypadku takiej objętości, jest ważnym faktem. Z perspektywy kogoś kogo nie było na świecie w czasach komuny, PRLu itp. to naprawdę wartościowa książka, bogata w wiedzę i to nie tylko na temat Budki ale też historii czy spojrzenia na świat. Biografia zespołu dała też mi informacji na temat płyt których uwielbiam słuchać. Dowiedziałem się wszystkich szczegółów o największych hitach, jak pisane były teksty i jak tworzona muzyka. Jakie okoliczności sprawiały, że dany utwór był lub nigdy się nie pojawił. Jaka jest geneza tekstu i o czym właściwie śpiewają Suflerzy w niektórych swoich, cięższych gatunkowo, piosenkach. Z tą całą wiedzą mogę teraz odpalać kolejne płyty i być przekonanym, że wiem czego słucham.

Dodaj komentarz