Budka Suflera – Mokre Oczy (#021)

Budka Suflera - Mokre Oczy - Album CD - RecenzjaMokre Oczy to tytuł trzynastego studyjnego albumu Budki Suflera. Wydany w maju 2002 nakładem wytwórni Pomaton EMI. Album osiągnął wymierny sukces. Sprzedaż stanęła na poziomie 35 tysięcy sprzedanych egzemplarzy. Wystarczyło to jednak by zespół w październiku 2002 roku odebrał nagrodę w postaci złotej płyty.

Można powiedzieć, że po wielkich sukcesach związanych z płytami Nic Nie Boli Tak Jak Życie z 1997 roku i Balu Wszystkich Świętych z 2000 roku, Mokre Oczy okazały się totalnym płytowym niewypałem który nie trafił w żadne gusta słuchaczy. Można też powiedzieć, że zawirowania na zewnątrz i wewnątrz grupy oraz zmiana wytwórni fonograficznej sprawiła tak słaby wynik. W każdym jednak jest trochę prawdy.

Geneza

W 2001 roku pojawił się pomysł nagrania mocniejszego materiału. Do nagrania miało dojść w samym Los Angeles. Zespół miał tam zagrać w duecie z Ozzym Osbuourne’em. Wszystko było już dogadane włącznie z terminami. W międzyczasie Budka Suflera zerwała kontakt z wytwórnią New Abra czego następstwem była rezygnacja ze wspólnych nagrań z Ozzym.

Po rozstaniu z wytwórnią New Abra, artyści stanęli przed potrzebą znalezienia kolejnej firmy fonograficznej. Nie był to wówczas problem bo w tamtym okresie byli rozchwytywani na rynku więc wszyscy chcieli z nimi współpracować. Wybór padł na najlepszą ofertę którą przedstawiła firma Pomaton EMI. W kręgu muzycznym mówiło się, że Budka podpisała ‘kontrakt stulecia‘.

Szybko doszło do pierwszych nagrań. Jednakże zespół zaczął psuć się od środka. Artyści więcej się między sobą kłócili niż tworzyli. Główną osobą odpowiedzialną za dezintegrację był gitarzysta Marek Raduli. On sam o tej płycie powiedział:

Nie pamiętam z tej sesji literalnie żadnej rozmowy o muzyce. Kompletny brak idei, ducha, chęci zrobienia czegokolwiek, co wykraczałoby poza taśmową produkcję sterylnie opracowanych przebojów. Robionych ‘patternami’. Składanych jak klocki lego. Marek Raduli

Płyta jedna po wielu trudach i mękach została nagrana. Sami artyści później określili ten album jako: profesjonalną kontynuację schematów. Krytycy natomiast bardzo brutalnie ocenili Mokre Oczy . Wiele fanów uznało ten album jako swojego rodzaju koniec rockowej działalności kapeli i przejście na stronę muzyki pop. Wkrótce potem zespół rozpadł się i pięcioosobowego bandu został tylko stały filar grupy: Cugowski, Zeliszewski i Lipko.

Budka Suflera - Mokre Oczy - Album CD - Recenzja

O płycie

Nie ma co ukrywać, że nad okładką nikomu się nie chciało pracować. Zdjęcie z przodu jest prześwietlone i niewyraźne, tak samo zresztą jak tytuł albumu. Gdyby nie fakt, że to oryginalne wydanie, powiedziałbym, że ktoś całkiem nieźle wydrukował na swojej domowej drukarce okładkę. Książeczka również uboga jak szata graficzna. Poza tekstami piosenek i jednym dużym zdjęciem nic więcej tu nie ma. Trzeba przyznać, że członkowie grupy są wyjątkowo niefotogeniczni i każde ich zdjęcie wygląda dosyć śmiesznie żeby nie powiedzieć niepoważnie biorąc pod uwagę rozmiar tej kapeli. Wydanie albumu to nie tylko same piosenki ale też dobra grafika i dodatki o których przeważnie się zapomina.

Pojawiło się kilka reedycji w późniejszych latach. Ja zdecydowałem się kupić reedycję z 2010 roku wydaną w pudełku typu Super Jewel Box. Chyba nie ma bardziej ładnych i schludnych opakowań. Tutaj książeczka się nieco różni. Jest zdecydowanie lepsza pod względem graficznym ale jeszcze bardziej uboga niż wydanie pierwsze z 2003 roku. Na rynku pojawił się też digipack a w 2017 roku płyta doczekała się premiery na krążku winylowym.

Tracklista

Album otwiera utwór będący zarazem pierwszym singlem pochodzącym z płyty Mokre Oczy – Kiedy Rozum Śpi. Andrzej Mogielnicki, który jest autorem tekstu, inspirację znalazł w rycinie Francisco Goi – Gdy rozum śpi, budzą się demony. Dla mnie jest to jedna z wyróżniających się piosenek o świetnym tekście i jeszcze lepszej aranżacji. Solidny rock w wykonaniu już nie najmłodszych artystów. Krzysztof Cugowski może bez wokalnych fajerwerków ale jak w większości przypadków na plus. Gitarowa solówka pod koniec zagrana tak, że mógłbym słuchać takiego rocka każdego dnia.

Bo kiedy rozum śpi, to tak jak w czarnych snach
Zaczynają nami rządzić razem gniew i strach
Kiedy rozum śpi, to nic nie mogą już
Ani groźby ani prośby, ani anioł stróż

Mokre Oczy to utwór numer dwa. To piosenka która została chyba zbyt wyidealizowana. Wydaje się wypolerowana do granic możliwości pod każdym względem przez co jest strasznie bezbarwna. Oczywiście jest dobry tekst, ciekawa aranżacja ale w tle poprzedniego kawałka, ten chowa się w cieniu.

Słuchając piosenki za piosenką ma się wrażenie, że wszystko zrealizowane zostało na jedno kopyto. Wszystko brzmi niemal identycznie w wielu partiach. Trzeci utwór Szaro-szary Film tylko mnie w tej tezie utwierdził. Tutaj artyści odeszli od mocno rocowych klimatów przez co słychać już klasyczny pop z elementami gitary elektrycznej. Tekst też raczej do najbardziej udanych nie należy. Na ‘budkowe’ standardy jest wręcz banalny.

Budka Suflera - Mokre Oczy - Album CD - Recenzja

Andrzej Mogielnicki pisząc tekst do poprzedniego utworu i utworu numer cztery – No i Gra miał chyba jakieś czasowe zaćmienie umysłu. Znając trochę piosenek Budki Suflera jestem zdziwiony, że nagrano cokolwiek z takim tekstem. A szkoda bo aranżacja jest całkiem dobra, może trochę zalatuje jakimiś wiejskimi festynami ale ma w sobie jakiś urok. Pod koniec słychać elementy big beatu co też raczej nie pasuje do tej kapeli nawet jeśli chciałaby nagrać coś ekstrawaganckiego. Po latach sami członkowie zespołu przyznali, że to prawdopodobnie jeden z najbardziej tandetnych utworów w całej dyskografii a jego nagranie było zwyczajnym obciachem.

Poznałem jedną rudą
No i gra
Myślała, że się uda
No i gra
Ale się przeliczyła
No i gra
Bo farbowana była
U ha ha…

Słowa i Kamenie to piąta piosenka z albumu Mokre Oczy. W końcu kolejny utwór o którym można napisać same pozytywy. Życiowa ballada utrzymana w melancholijnych brzmieniach. Delikatna aranżacja i bardzo dobry tekst. Nie wiem czemu ale znów wydaje mi się, że wokal Cugowskiego jest przeciętny. Znaczy zaśpiewał jak najlepiej mógł ale aranżacja mogłaby być bardziej ukierunkowana na jego wysokie tony które brzmią magicznie.

Czy pozostanie choćby ślad
Gdy tamten przyjdzie dzień
Antyczny wers uwagi wart
Lub piramidy cień
Cień…
Kto to wie
Kto to wiedzieć chce?

Pierwszą połowę tracklisty zamyka utwór Solo. Piosenka pierwszy raz wybrzmiała na żywo w czasie Festiwalu w Opolu w 2003 roku. Utwór wówczas wygrał w głosowaniu telewidzów. W moim odczuciu widzowie musieli być głusi albo konkurencja była jeszcze gorsza bo Solo to jednak słaby kawałek. Uwielbiam refleksyjną Budkę a tutaj jest bardziej odpustowa z przeciętnym tekstem i nad wyraz prostą aranżacją. Co ciekawe do tego utworu zrealizowany wideoklip który nawiązuje do filmu ‘Gorączka Sobotniej Nocy‘.

Droga Którą Biegnę otwiera drugą połowę utworów. Powoli album rysuje się jako sterylny twór w którym brak uczuć. Ta piosenka tylko to potwierdza. Klasyczny rock ale w jakimś bezdusznym wymiarze. Ciężko się do czegoś przyczepić bo całość jest nijaka. Nijaki tekst i nijaka muzyka.

Numer osiem to w moim odczuciu najlepszy utwór z całej płyty Mokre Oczy – To jest mgnienie. Wyjątkowo, na płycie, autorem tekstu jest tu Tomasz Zeliszewski – perkusista Budki który napisał słowa pod wpływem przeżyć związanych ze śmiercią matki. Ta piosenka to prawdziwy pastisz w kierunku muzyki bel-canto. Nie spodziewałbym się takich aranżacji ale Budka przełamała tu kolejny stereotyp rockowej kapeli. Wokal Cugowskiego tutaj po prostu miażdży na łopatki. Wspaniale widać jak dużą skalę ma jego głos i jak swobodnie przy tym może nim operować. Arcydzieło pod każdym względem.

I kochajmy za ten każdy dzień
Za najgorszą świata pieśń
Za szaleństwo, za obłudy świat,
Za odwagę by to znieść.
Za najlepszą świata pieśń
Za pokorę, za cudowny świat,
Za odwagę by to znieść.

Brak Połączenia to tytuł dziewiątej piosenki. Kolejny utwór który swobodnie mogłaby grać jakaś słaba pop kapela. Aranżacja jest ciekawa, lekko taneczna o rockowym zabarwieniu ale tekst znów jest piętą Achillesa.

Budka Suflera - Mokre Oczy - Album CD - Recenzja

Numer dziesięć to piosenka Miejsce Na Miłość. Początkowo to ten utwór miał być prezentowany jako pierwszy w czasie Festiwalu w Opolu. Potężna rockowa ballada ze wspaniałym tekstem i jeszcze lepszą aranżacją. W końcu chórki dobrze brzmią na tej płycie. Cugowski wokalnie wypadł wręcz genialnie.

Tyle w nas
Walk i burz
Tyle w nas
Klęsk i gróźb
Krzyku i
Gniewu
Tyle jest w nas
Tyle w nas
Mętnych spraw
Tyle w nas
Czystych barw
Zgiełku i
Śpiewu
Tyle jest w nas…

Wszystko Albo Nic to znów kolejny tandetny kawałek. Tym razem aranżacja jest dosyć uboga i dziwnie zrealizowana natomiast tekst trzyma poziom. Nie podobają mi się też chórki które pomiędzy refrenami słuchać. Brzmią nad wyraz amatorsko.

I o to tylko tu
Odwieczny wyścig szczurów trwa
Ten kto na drodze twej
To naturalny przecież wróg
Niech go pognębi los
I skarze bóg
Wszystko albo nic.

Album zamyka dwunasty utwór Czas Który Płynie W Nas . To kolejna dobra piosenka z całej płyty. Bardzo egzystencjalny i melancholijny kawałek z ładnym tekstem i charyzmatycznym wokalem Cugowskiego. Jego głos idealnie sprawdza się w takich delikatnych balladach. Aranżacja, jak na Budkę, dosyć prosta ale całość brzmi naprawdę ciekawie.

Czas, który płynie w nas
Nasz ukryty czas
Ten los darowany nam
Tylko jeden raz
Niezmierzony, skończony…
Zagoniony, stracony…
Jak to czas…

Budka Suflera - Mokre Oczy - Album CD - Recenzja

Podsumowanie

Album Mokre Oczy to parabola dla uszu słuchacza. Paskudne piosenki przeplatane są muzycznymi arcydziełami. Wszystkie jednak mają wspólną konwencję i zamysł. Wyprodukowane hurtowo i sterylne w każdej sekundzie trwania. Brak tu serca i duszy którą można usłyszeć w innych albumach. Może po prostu brakowało pomysłów i płyta powstała ale artystycznie została mocno naciągnięta. Sami artyści twierdzą, że to jeden z gorszych albumów w ich dyskografii który ma więcej wad niż zalet.

Nie zmienia to niczego w tym, że jako całość, ten album jest dla mnie całkiem dobry. To chyba też pierwsza płyta Budki jaką w całości przesłuchałem więc jest i sentyment.

Dodaj komentarz