Cher – Believe (#022)

Cher to jest jedna z tych artystek w moim muzycznym życiu, które niby znam ale jednak nie znam.  W szybkim tłumaczeniu: cały czas słyszy się jej piosenki czy to w radiu czy w telewizji ale nigdy nie wiedziałem, że to właśnie ta pani śpiewa ten konkretny utwór.  W końcu trafiłem przypadkiem na spotify i playlistę całkowicie poświęconą właśnie jej.  Włączyłem, przesłuchałem – muszę mieć jej płyty!  I tak w krótkim odstępie czasu na mojej półce pojawiły się trzy, studyjne albumy.  Dzisiaj chciałbym zrecenzować pierwszy z nich – Believe.

Zdaje się, że sięgnąłem na samym początku po najbardziej znany i dochodowy album w całej dyskografii Cher.  Believe to 22 studyjny album artystki wydany pod koniec 1998 roku.  Można powiedzieć, że ta płyta to punkt kulminacyjny całej, artystycznej kariery.  Nigdy wcześniej ani później nie osiągnęła podobnego sukcesu. 

Wszystko za sprawą zmian nie tylko życiowych ale i muzycznych. Poprzedni album It’s A Man’s World nie odniósł planowanego sukcesu i poniósł małą klęskę wydawniczą zatem producenci zaproponowali Cher odejście od rockowo-bluesowych piosenek i nagranie zupełnie innego repertuaru, idącego w muzykę taneczną, dance.   Do skomponowania utworów zaangażowano wówczas producentów: Marka Taylor’a i Briana Rawling.  Oboje w późniejszych latach współpracowali z największymi gwiazdami muzyki pop:  Britney Spears, Tiną Turner, Rodem Stewartem, Lady Gagą czy Enrique Iglesiasem.

Cher zaczęła pracę przy albumie w lipcu 1998 roku a skończyła we wrześniu tego samego roku zatem prace przebiegły naprawdę szybko. Zresztą nie ma się co dziwić,  jej wkład w cały album to tylko wokal, który w sesjach szybko się nagrywa. Nie przepadam za takimi artystami. Preferuję artystów, którzy sami piszą, komponują swoje płyty przy pomocy innych, wtedy ma to coś z prawdziwego artysty a i w samej muzyce można usłyszeć duszę, inny świat.  Cher niestety w większości swojej kariery muzycznej opierała się tylko i wyłącznie na gotowych i skomponowanych dla niej utworów.

Album

Album pod względem wizualnym zaprojektowano skromnie ale ładnie.  Książeczka (przynajmniej w wersji Europejskiej) posiada teksty wszystkich piosenek a dodatkowo świetne zdjęcia samej Cher.  Lubię taki minimalizm.  Z tyłu na okładce znajdziemy napis “Do you believe in life after love”   co przed przesłuchaniem płyty rzuca lekką tajemniczość.

Believe

Album miał premierę 22 października. Trzy dni wcześniej wyszedł singiel promujący o tej samej nazwie co płyta: Believe.  Twórcami tej piosenki jest kilku kompozytorów m.in Paul Barry oraz Timothy Powell. Utwór szybko stał się numerem jeden w 23 państwach w tym w tych najważniejszych: USA i Wielkiej Brytanii. Singiel sprzedał się w nakładzie ponad 7 milionów egzemplarzy za co pokrył się kilkunastoma złotymi i platynowymi płytami.

Sukces był tak spektakularny, że Cher aż do dnia dzisiejszego jest posiadaczką tytułu autorki najlepiej sprzedającego się singla w historii na wyspach brytyjskich.   Krytycy z magazynu Billboard określili Believe jako najlepszą piosenkę w całej dyskografii Cher. Padły opinie, które określiły utwór jako popowe arcydzieło, które z pewnością przedrze się przez wszystkie, światowe listy przebojów i będzie okupowało długi czas pierwsze miejsca.

Niestety ten kawałek to mocno sztuczny twór.  Wszystko za sprawą bardzo przerobionego wokalu który przeszedł serię korekcji wysokości dźwięku itp.  Oczywiście słychać to bardzo dobrze w utworze i być może jest to jego uroda i fakt, że spodobał się tak wielu ludziom.   Dla mnie to taka piosenka pod nóżkę, dobra na początek imprezy. Idealna do sytuacji w których muzyka ma robić tylko jako tło.

Runaway

Kolejnym utworem wartym uwagi jest numer trzy Runaway. Według mnie jest to jedna z lepszych piosenek na tej płycie. Świetny, szybki klimat z dobrym tekstem.  Dziwne, że właśnie to nie było singlem bo z pewnością podeszłoby słuchaczom gdyż ma swoją radiową urodę.

All Or Nothing

Numer cztery to trzeci singiel z płyty o tytule All Or Nothing który zaczął grać w radiowych playlistach w czerwcu 1999 roku.  Myślę, że to najlepsza piosenka z tego albumu. Zagościła na kilku listach przebojów z czego oblegała pierwszą lokatę na amerykańskiej liście magazynu Billboard – Dance.  Jedna z mniej zremasterowanych i wokalnie przerobionych piosenek co już ją mocno wyróżnia.

Strong Enough

Numer 5 to Strong Enough czyli drugi singiel z płyty i drugi największy sukces.  Piosenka nie sprzedała się tak rewelacyjnie jak Believe, ale też miała spory udział w budowaniu popularności całego albumu.  Utwór trafił na listy przebojów w lutym 1999 roku a w Polsce zawitał w marcu tego samego roku. W Polsce i w Europie zyskał uznanie, zwłaszcza w Niemczech, Francji czy Belgii natomiast w Stanach Zjednoczonych nie został dobrze przyjęty i tak szybko jak się pojawił na listach przebojów tak szybko z nich spadł.  Według mnie to bardzo dobry kawałek ale tylko pod względem muzycznym, tekstowo wypada mocno przeciętnie. Słowa o miłości ale bardzo płytkie chociaż nie wiem czy powinienem szukać poetyckich tekstów właśnie na tej płycie…

Dov’è L’Amore

Szóstka to kolejny utwór który muszę omówić.  Kuszący (przynajmniej dla mnie) tytuł Dov’è L’Amore to czwarty i zarazem ostatni singiel jaki pojawił się w ramach promocji albumu Believe. Tytuł po włosku może sugerować, że Cher śpiewa po włosku ale w rzeczywistości są tam tylko krótkie wersy śpiewane właśnie w tym języku. Krytycy trafnie opisali utwór jako włoska salsa – faktycznie tak brzmi!  Ciekawostką którą Cher sama ujawniła w wywiadzie w 1999 roku jest to, że wideoklip do tego utworu chciała reżyserować sama Madonna ale z nieznanych nikomu powodów zrezygnowała.  Sam klip również jest bardzo ciekawy, przedstawiający historię opartą w latynoskich klimatach.  Jestem ciekaw czy ten utwór był narodzinami pomysłu w głowie Erosa Ramazzottiego o zaśpiewaniu z Cher piosenki Più Che Puoi która nagrana została w 2000 roku.

Taxi Taxi

Moją uwagę przykuł również utwór numer 8 – Taxi Taxi. Głównie za sprawą hipnotyzującego refrenu ale też i tego, że miałem wrażenie, iż usłyszałem coś o Pavarottim. Sprawdziłem tekst i faktycznie, Cher śpiewa:

Sing to me like Pavarotti  (Śpiewaj mi jak Pavarotti)
Sing to me of Spain  (Śpiewaj mi o Hiszpanii)

Utwór szybko wkręca się w głowę zwłaszcza z tym lekko dziwnym tekstem…  Fajne!

Podsumowanie

Typowe popowe granie. Płyta jest tak naprawdę zaprogramowana na jeden konkretny gatunek i styl przez co traci swoją tożsamość. Po przesłuchaniu całej tracklisty może się zdawać, że jest to dzieło nudne i płynne bo można przepłynąć od pierwszego do ostatniego utworu i nawet sobie z tego nie zdawać sprawy. Jakość również nie jest na wysokim poziomie. Co prawda są tutaj utwory takie jak Strong Enough, Taxi Taxi czy Runaway i ich da się słuchać. Niestety są też utwory jak The Power, We All Sleep Alone czy Takin’ Back My Heart których słuchać się już nie da.

Z pewnością pod względem biznesowym ten album to strzał w dziesiątkę. Dodatkowo Cher umocniła się w topie artystów więc wszyscy powinni być zadowoleni. Sprzedaż jest, popularność jest tylko prawdziwej muzyki brak.

Dodaj komentarz