Archiwa tagu: Budka Suflera

Budka Suflera – Mokre Oczy (#021)

Budka Suflera - Mokre Oczy - Album CD - RecenzjaMokre Oczy to tytuł trzynastego studyjnego albumu Budki Suflera. Wydany w maju 2002 nakładem wytwórni Pomaton EMI. Album osiągnął wymierny sukces. Sprzedaż stanęła na poziomie 35 tysięcy sprzedanych egzemplarzy. Wystarczyło to jednak by zespół w październiku 2002 roku odebrał nagrodę w postaci złotej płyty.

Można powiedzieć, że po wielkich sukcesach związanych z płytami Nic Nie Boli Tak Jak Życie z 1997 roku i Balu Wszystkich Świętych z 2000 roku, Mokre Oczy okazały się totalnym płytowym niewypałem który nie trafił w żadne gusta słuchaczy. Można też powiedzieć, że zawirowania na zewnątrz i wewnątrz grupy oraz zmiana wytwórni fonograficznej sprawiła tak słaby wynik. W każdym jednak jest trochę prawdy. Czytaj dalej

Cugowscy – Zaklęty Krąg (#018)

Cugowscy - Zaklęty Krąg - Recenzja Pierwszy raz chyba zdarzyła się sytuacja w której kupiłem jednego dnia płytę, rozfoliowałem ją i napisałem jej recenzję. Można powiedzieć, że ten wpis jest przełomowy, przynajmniej dla mnie. W Empiku dostałem, w korzystnej cenie, płytę Cugowskich pod tytułem: Zaklęty Krąg. Nie będę ukrywał, że Krzysztof Cugowski to mój numer jeden jeśli chodzi o polskie wokale. Ostatnio udało się kilka razy posłuchać młodszego pokolenia czyli Piotra Cugowskiego i wokalnie też brzmi całkiem przyjemnie. To właśnie jest geneza zakupu tego albumu.
Czytaj dalej

Budka Suflera – Memu miastu na do widzenia. Muzyka – miasto – ludzie

Budka Suflera – Memu miastu na do widzenia. Muzyka – miasto – ludzie - KsiążkaNie jestem przyzwyczajony do słuchania polskiej muzyki. Do tej pory zawsze w odtwarzaczu lecieli włoscy artyści albo inne, zagraniczne gwiazdy a bardzo rzadko ci z naszego krajowego podwórka. Ostatnimi czasy trochę się wszystko pozmieniało i zacząłem bardziej doceniać rodzimą twórczość.

Budka Suflera to zespół który chyba najbardziej trafił do mnie ze swoją muzyką, kompozycjami i charakterem grupy. Oczywiście klasyki typu Takie Tango czy Bal Wszystkich Świętych już od małego znałem ale nigdy nie zagłębiałem się w mniej znane utwory. Kiedyś przypadkiem włączyłem album Cisza z 1993 roku i potem już poleciało, płyta za płytą. Z każdą kolejną piosenką moje zauroczenie tylko szybowało w górę. W tym samym okresie wyszła książka: Budka Suflera – Memu miastu na do widzenia. Muzyka – miasto – ludzie i stwierdziłem, jako fan literatury biograficznej, że muszę tę książkę mieć i ją przeczytać. Czytaj dalej